Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pułapka na myszy
Lucjan Vilfild:
-Ha, ha. Dziwne słowa, jak na świętobliwego paladyna. Na drodze na pewno zostały jeszcze jakieś pułapki, więc trzeba uważać.
Powiedział i zajął swoją dawną pozycję przy lewym boku wozu. Z głową wbitą w podłoże szedł uważnie lustrując teren i starając się na nic nie nadepnąć. Cały oddział ochotniczej straży górniczej ruszył w dalszą drogę.
Nawaar:
- Skąd wiesz, że jestem paladynem tak w ogóle, w sumie nikt się tutaj nikomu nie przedstawiał lubię taką anonimowość, ale twój cios mi się podobał. Krasnolud uśmiechnął się i ruszył, do prawej strony wozu również wpatrując się w ziemię, żeby znowu nie zostać unieruchomiony a nawet ranionym w końcu i ta zbroja wszystkiego nie wytrzyma.
Canis:
Woźnica z ewidentną odrazą spojrzał na was obu, a w jego oczach wręcz można było wyczytać co o was myślał: Tępe osiłki, zero wyobraźni i kreatywności, nie ma co się dziwić, że te służby to istne dno. Ale niczego nie powiedział stał z wozem nieruchomo dalej.
Gdyście szli i szli uważnie przyglądając się i rozglądając za pułapkami doszedł was hałas. woźnica zaalarmowany hałasem pośpieszył konia zmuszając was do szybszego spacerku. z oddali zza delikatnego wzniesienia drogi doszedł as obraz istnej bitwy. Rozwalony wóz stojący na skraju lasu ze zniszczonym kołem w żelaznej pułapce na duże zwierzęta, zostawał ostrzeliwany przez oddział szturmowy wiewiórek. Z takiej odległości nie jesteście w stan ie ocenić liczebności wiewiórek, lecz 6 strażników broniących wozu nie robiło nic innego jak chowało się za pawężami odbijając grady pocisków.
//btw. Lucjan, nie szkoda było talentu do nauki, skoro nie posiada się takiej broni jak długi łuk?
//Odległość od miejsca wydarzeń: 40 metrów
Nawaar:
Kharim wzdrygnął się, kiedy woźnica przyspieszył do przodu. Krasnolud nie miał wyjścia i musiał truchtać równo z wozem, lecz gdy zobaczył całą scenkę jaka działa się, przed jego oczyma nie mógł uwierzyć, że takie sytuacje mają miejsce. Nigdy nie widział, tyle wiewiórek w jednym miejscu, które akurat zbiegiem okoliczności wybrało na cel wóz z towarem i konwojentów go ochraniający. Rycerz nie wiedząc, co robić bo tu on nie decydował zwrócił się do Lucjana z prostym, a konkretnym pytaniem. - Co, teraz mamy robić?.
Lucjan Vilfild:
//To na przyszłość.
//O jakich wiewiórkach mówimy?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej