Tereny Valfden > Dział Wypraw
Relikty przeszłości
Dragosani:
- O rany... - Młodzik w końcu się uspokoił. Wziął kilka głębokich wdechów. - Ja już od jakiegoś czasu... ee... śledzę, znaczy słucham tego co o panu mówią! ÂŻe jest pan jednym z herosów Valfden i że z demonami walczy! - Jakiś cudem chłystek zdołał złapać rękę wielkiego orka i potrząsnąć ją. ÂŻe niby w powitaniu. - Nazywam się Tom i jestem wielkim pana fanem! - W tym momencie tak zupełnie nagle i przypadkowo Draga złapał napad kaszlu.
Mogul:
Ork uścisnął dosyć mocno dłoń.
- Różne rzeczy mówią, trzeba dokładnie zastanawiać się w co wierzyć a w co nie. Osobiście uważam, że ja służę tylko królestwu. Od kogo się słyszy takie rzeczy młody? Ork spytał po części z czystej ciekawości oraz podbudowania sobie ego. Opinia wśród zwykłych ludzi była dla niego istotnie ważna przez wzgląd na fakt rozszerzania wpływów orków na Valfden.
Dragosani:
- No różni ludzie mówią. - Tom wzruszył ramionami. I wymasował sobie nieco ściśnięta dłoń. W sumie nie powinno to nikogo dziwić. Ludzie lubią opowieści o wielkich czynach, no a Mogul trochę dokonał. Zerknął na towarzyszy orka. Nie poznał ich. Jednego w ogóle nie kojarzył, a drugi to wampir. One wszystkie tak samo wyglądają w tych swoich pancerzach.
- Ale, panie Khan, co pana sprowadza do stolicy? Kolejna ważna misja? - Nachylił się konspiracyjnie. - Byłbym zaszczycony mogąc pomóc! - To już powiedział nieco głośniej.
Mogul:
Ork teraz wyszczerzył kły i uśmieszek nie zniknął.
- Pragnę byś poznał moich wiernych kompanów, jeden ten o to w stroju co się chowa wierny równy towarzysz, dzięki któremu udało Ci się uslyszeć o mnie. Severus go zwą. A ten drugi to równie wierny jak i poddany mi mój uczeń. Zwą go Thorem, czasami jest nieśmiały przez co może nie przyznać się teraz do tego kim jest dla mnie. Ork nie został dłużny wcześniejszej zaczepce Thora, pomimo że nie został wtedy zdenerwowany. Po prostu lubił czasami gierki słowne.
- Widzisz młodzieńcze, dzisiaj jestem tu najwięcej dla nich, ale przy okazji załatwiam swoje sprawy. Tacy młodzi ludzie na pewno znają wiele przydatnych informacji. Panowie, powiedzcie po co przybyliśmy tutaj, a właściwie dla kogo. Wskazał na dwójkę towarzyszy.
Dragosani:
Tom spojrzał na kompanów orka.
- Ach, witam panów, panie Severusie i panie Thorze. To zaszczyt poznać kompanów pana Khana! - Drago odniósł lekkie wrażenie, że młodzik nadużywa słowa "pan", ale nie odezwał się. Kiwnął tylko głową, na znak, że i on cieszy się ze spotkania. Mniej więcej. I w końcu nadeszła pora pytań.
- Tom, znasz może niejakiego Edgara Poldka? - zapytał wampir. Młodzik podrapał się po brodzie w zamyśleniu.
- Coś mi się kojarzy... hm... - Zastanawiał się.
- To kupiec. Rzekomo handluje antykami - sprecyzował Drago.
- A, tak! Kiedyś chciałem się zatrudnić u niego, coby dorobić nieco, ale pogonił mnie. ÂŻe niby się nie nadaję na szlak. - Zrobił oburzoną minę. - On dużo wędruje po Valfden i sprzedaje w różnych miastach towar. Jeśli się nie mylę, to ostatnio przybył do stolicy. Mogę zaprowadzić do miejsca, gdzie zazwyczaj się zatrzymuje.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej