Tereny Valfden > Dział Wypraw
Relikty przeszłości
Mogul:
Ork postanowił chwilę wstrzymać się z rozerwaniem kajdan. Czekał na ruch człowieka lub do momentu w którym pojawią się Drago z Thorem.
- To pogadajmy, skoro to pewnie ostatnie chwile mojego życia. Czemu to robisz, jaka tobą motywacja musi kierować, że nas nienawidzisz?
Dragosani:
Mogul
Człowiek zaśmiał się na psychopata, który właśnie ma zamiar zacząć dźgać swoją ofiarę przy użyciu pogrzebacza do ognia i gwałcić powstałe przez to rany. Ogólnie człowiek miał chyba jakiś problem. Co w sumie stwierdzono już wcześniej.
- Jaka motywacja? Sprawiedliwość! Wasze barbarzyńskie hordy napadły na nas i wyrżnęły tysiące ludzi na Zielonych Równinach! Moich braci, mojego ojca... I prawie mnie. Ale ja się nie dałem. I nie spocznę, póki wasza hołota nie zapłaci za te zbrodnie! - Człowiek ten był widocznie takim samym reliktem przeszłości jak jego trofea. Obwiniający za śmierć bliskich nie tych, których powinien, zaślepiony tępą nienawiścią, która łączyła się z fascynacją. Przez to zbierał trofea. czy to relikty, czy głowy.
Thor i Drago
- Całkiem nieźle ci poszło - pochwalił wampir. Rozejrzał się. Zapadł zmrok, więc jego zmysły były najbardziej wyostrzone. Znajdowali się w lesie. Otaczały ich drzewa. Nie rosły jakoś specjalnie gęsto, ale mrok i tak był dość przytłaczający. Przynajmniej dla człowieka.
- Tam jest chyba trakt, widzisz? - Wskazał w ciemność. - I jeśli się nie mylę, to ten sam, którym szliśmy. Aż dziw, jak blisko była ta jama... - Wampir chyba miał rację. Wskazywały na to światłą widoczne mniej więcej tam, gdzie miałaby znajdować się willa, gdyby Drago istotnie dostrzegł trakt. Nikłe, jakby poświata ognisk i pochodni odbita od ścian, ale widoczne.
Mogul:
- Dobrze ujrzałeś, że jestem nietypowy. Chcesz wiedzieć dlaczego?
Thor ibn Odyn Grom:
W tym samym czasie Thor ruszył w stronę traktu, by pomóc jak najszybciej Mogulowi.
Dragosani:
Mogul
Człowiek zdziwił się nagła zmiana tematu i akurat takim pytaniem. I śmiałością orka. Zazwyczaj w takiej sytuacji w jakiej znajdował się Czerwony grozili oni śmiercią, albo wywrzaskiwali bezsensowne wyzwiska.
- Ale... to nie będzie nic zboczonego? - zapytał w końcu, chyba nie do końca przemyślawszy pytanie.
Thor i Drago
Wampir ruszył za Thorem. Szybko go wyprzedził, dzięki czemu mógł pomagać człowiekowi omijać konary i gałęzie, skryte w mroku nocy. Poszli razem na traktu. Nim było już łatwiej iść. Szybko dotarli do willi. Brama była oczywiście zamknięta. Szczęśliwie nikt nie wyglądał zza muru, więc nie zostali zauważeni. Jednak trzeba było przemyśleć jak wejść na teren posesji i nie ściągnąć na siebie uwagi całej ochrony.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej