Tereny Valfden > Dział Wypraw
Południowo-zachodnie ruiny Gildii II
Malavon:
-Nie specjalnie. Znany jestem raczej z przeciwnych zdolności niż leczenie. - odparł elf. -Masz już jakieś podejrzenia co do tego dlaczego już nie docierają? Malavon spokojnie jechał obok adepta.
Lucjan Vilfild:
-ÂŻadnych.
Odpowiedział magowi. Trochę szkoda, że nie potrafił leczyć. Właściwie to Rotish ledwie go drasnął, ale nigdy nie wiadomo w czym wcześniej grzebał tymi swoimi kończynami. Na wszelki wypadek później pokaże to jakiemuś medykowi.
-Jak dla mnie to mogło być wszystko. Nawet zwykli bandyci. Sprawdzi się, gdy dojedziemy. Tak właściwie, jestem Lucjan Vilfild.
Malavon:
-Malavon De'Vir z rodu Despana. - przedstawił się również. -Mam wrażenie że zwykli bandyci nie byliby w stanie zaszkodzić do tego stopnia. No ale wszelkie wątpliwości rozwieją się jak już dojedziemy.
Devristus Morii:
Dojechaliście do głównego traktatu, który graniczył z dżunglą na kilometr od jej skraju.
Lucjan Vilfild:
Wyjeżdżając z dżungli obaj podróżni poczuli typowy dla tej pory roku chłód.
-Teraz w te stronę.
Oznajmił Lucjan i obrócił konia w kierunku południowo wschodnim.
-Jadąc tędy powinniśmy bez trudu dojechać do miasta, najwyżej zapyta się kogoś po drodze. Byłeś już w tamtych okolicach?
Zapytał maga. Zawsze to lepiej, żeby prowadził ktoś bardziej obeznany z terenem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej