Tereny Valfden > Dział Wypraw

Południowo-zachodnie ruiny Gildii II

<< < (4/7) > >>

Malavon:
-Nie specjalnie. Znany jestem raczej z przeciwnych zdolności niż leczenie. - odparł elf. -Masz już jakieś podejrzenia co do tego dlaczego już nie docierają? Malavon spokojnie jechał obok adepta.

Lucjan Vilfild:
-ÂŻadnych.
Odpowiedział magowi. Trochę szkoda, że nie potrafił leczyć. Właściwie to Rotish ledwie go drasnął, ale nigdy nie wiadomo w czym wcześniej grzebał tymi swoimi kończynami. Na wszelki wypadek później pokaże to jakiemuś medykowi.
-Jak dla mnie to mogło być wszystko. Nawet zwykli bandyci. Sprawdzi się, gdy dojedziemy. Tak właściwie, jestem Lucjan Vilfild.

Malavon:
-Malavon De'Vir z rodu Despana. - przedstawił się również. -Mam wrażenie że zwykli bandyci nie byliby w stanie zaszkodzić do tego stopnia. No ale wszelkie wątpliwości rozwieją się jak już dojedziemy.

Devristus Morii:
Dojechaliście do głównego traktatu, który graniczył z dżunglą na kilometr od jej skraju.

Lucjan Vilfild:
Wyjeżdżając z dżungli obaj podróżni poczuli typowy dla tej pory roku chłód.
-Teraz w te stronę.
Oznajmił Lucjan i obrócił konia w kierunku południowo wschodnim. 
-Jadąc tędy powinniśmy bez trudu dojechać do miasta, najwyżej zapyta się kogoś po drodze.  Byłeś już w tamtych okolicach?
Zapytał maga. Zawsze to lepiej, żeby prowadził ktoś bardziej obeznany z terenem.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej