Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŚledztwo II - Wywiad środowiskowy
Canis:
Kucharz wymknął się zanim zastawiono drzwi stołem.
- Dobrze panie Gregu synu Jacka. Małomówny jesteś... Twój ojciec nie miał nogi, więc pójdziesz w ślady ojca, co ty na to? odrąbię ci kawałek po kawałku, począwszy od każdego palca poprzez kolejne centymetry stopy i łydki. Znam się trochę na pierwszej pomocy, więc mi się tu nie wykrwawisz na śmierć, zatamujemy krwotok za w czasu, byś był w stanie rozmawiać z nami dalej...
- Nie odważycie się tego zrobić, ty radny, biały jaszczur i ten ork? rozpoznawalni ludzie, wystarczy że komukolwiek powiem o tym co tu zaszło, a będziecie skończeni i ścigani prawem!
- A kto powiedział, ze po tej wizycie będziesz miał jakąkolwiek możliwość komunikowania się ze światem?
Salazar nakierował ostrze i przystawił czubek ostrza na gardle karczmarza unosząc jego głowę. Pchnął delikatnie zmuszając karczmarza do tego, by oparł się o najbliższe krzesło i na nim usiadł. Salazar dalej trzymając broń na gardle bezbronnego karczmarza powiedział do kompana.
- Znajdź jakąś linę i przywiąż go do tego krzesła. jakąś szmatą zatkasz mu usta, gdy zaczniemy się bawić.
Karczmarz zaczął delikatnie jęczeć na samą myśl tego, co go czeka... zwyczajnie pękał, a więc był podatny i uległy...
Kenshin:
- Dobra. Ork rozglądając się, za sznurem znalazł go w jedynej z wielu szuflad, a na samej szufladzie stała szmata w sam raz żeby zatkać komuś jadaczkę. Kenshin podszedł do krzesła rzetelnie go przywiązał do krzesełka, a usta zatkał mu czysta szmatką, ale czarny czuł pewne wątpliwości on nie znęcał się nad ludźmi, tylko raczej uśmiercał a miał czasami dość tego wszystkiego, więc rzekł. - Dajemy Ci ostatnią szansę gościu mów, co wiesz a oszczędzimy twoje ciało i życie. Wybieraj mówisz, albo cierpisz?. Kenshin mówiąc to użył ponownie groźnego spojrzenia.
Canis:
- Dobra już powiem! Wszystko powiem, wy jacyś poje*ani jesteście ku*wa!
- Zważaj na słowa. Jeżeli skłamiesz odetniemy największy palec u stopy, potem kolejne, ostrzegam.
- Dobra, już dobra... - odpowiedział przerażony karczmarz gotowy by oddać własną żonę, dzieci i wszystko inne by zachować pełnie zdrowia i... życie...
Kenshin:
- To w takim razie powiedz nam coś o Malaharze. Cały czas o to pytamy, wyjaw w końcu jakieś informację, łączników cokolwiek wiesz na jego temat a puścimy Cię wolno i o wszystkim zapomnimy. Kenshin miał już dość zadawania tych samych pytań, ale cóż poradzić miał na to.
Canis:
Karczmarz zaczął gorączkowo myśleć i przewracać oczami na różne strony. Spojrzał w górę, jakby próbował spojrzeć pod powieki.
- Traumata Malahar, to taka swoista jegomość, trablin-władca, lider tych istot, a zarazem król wszystkich łupieżców na wyspie. Organizuje większość napadów na transporty z towarami, złożami, majątkami i tym podobne. - po wypowiedzeniu tego wszystkiego spojrzał jakby w dół...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej