Tereny Valfden > Dział Wypraw
Flaszka Prawdy
Izabell Ravlet:
- Ale to wciąż tylko ludzie. No chyba, że dobrali się do czegoś niebezpiecznego. To już co innego - dodał na koniec. Zbliżyli się do reszty.
- Witojcie, witojcie. No cóż, Aragornie, ktoś musi pilnować Twojej wielkiej, czarnej dupy, gdy będziesz ją pakował bogowie wiedzą gdzie. Wiem już na czym plany stoją, ale mógłbyś szepnąć coś o tych najbliższych. Jakieś konkrety? - mówił, siadając przy stoliku i łapiąc za piwo.
Hagmar:
- Jedynym tropem jest wioska w której się ocknęliśmy. Ale wpierw trochę historii. Yarpen.
- Ekhm. Krucze Bractwo... Dokładna data powstania Kruczego Bractwa niknie w mrokach historii. Jednakże większość historyków podaje datę między 25400 a 25600 rokiem I Ery. Tak więc wedle ostrożnych szacunków Bractwo liczy sobie około 1000 lat. Dla zachowania ścisłości przyjmijmy jednak datę 25600. W przeciwieństwie do daty zachowało się imię Pierwszego Komtura, Jana z Gothy. Skromnego Myrtańskiego szlachcica który miał wizję stworzenia czegoś wielkiego. Zaczął od zebrania wokół siebie grupki 10 ludzi, dumnie nazwanej I Komturią. Nie mieli porządnej siedziby, za stały dom służył im dworek Jana. Ale już wtedy w głowach tych 10 osób zajmujących się wówczas nisko płatną pracą zrodziła się wizja organizacji służącej „Wyższej Sprawie”, wtedy też zaczął powstawać Kodeks bractwa. Około 25620 roku I Ery Kruki liczyły już pół setki ludzi i zaczynały się liczyć pośród pomniejszych kompanii. Niestety problemem przez te 20 lat były pieniądze, a dokładnie ich brak. Późnym Veris 25522 roku I Komturia przebywała na granicy Myrtany i Varrok pilnując pomniejszych osad przed orczymi maruderami. Wtedy też Jan poznał Ishgharskiego kupca Ibrahima Khaleda, ten dostrzegł w Bractwie i jego ideałach potencjał. Zawarto umowę, Komturia udała się w długą drogę na Ziemie Neutralne do miasta – państwa Ceres. Tamtejszy władyka przyjął nawet chętnie kolejną bandę najemników. W Ceres Kruki otrzymały w posiadanie stary klasztor i sporą pożyczkę od Khaleda. Dzięki wsparciu finansowemu I Komturia zaczęła stawać się prawdziwą kompanią najemników. Niestety, Jan z Gothy mimo wizji organizacji otwartej dla wszystkich ras, płci i wyznań itd. Nie umiał sobie poradzić z prowadzeniem Kruczego Bractwa jako firmy. Gdy w 25588 w wieku 80 lat Jan zmarł Rada odetchnęła z nieukrywaną ulgą, na Wielkiego Komtura wybrano Ulfrica aep Thora krasnoluda z Torgonu mającego ogromną charyzmę i doświadczenie. W tamtym okresie Ceres wplątało się w konflikty z innymi mniejszymi miastami-państwami (na potrzeby tego dokumentu nazywać je będziemy państwami, należy jednak pamiętać że chodzi tu o dawne Tereny Neutralne) Ulfric wykorzystał ten fakt proponując Derghotowi i miastu Ceres służbę za sporą kwotę. I Komturia w tym czasie miała już 1.5tyś ludzi i mały fort niedaleko miasta, książe Derghot miał 5 tysięcy słabo wyszkolonych ludzi, Bractwo już wtedy posiadało dobrą opinię w rejonie i wiedziano że lepiej na nich uważać. Na Hemis 25590 Ceres rozprawiło się z wrogami, Kruki obsypano złotem i obdarowano ziemią. Ulfric umiał to wykorzystać, do 25630 roku Krucze Bractwo miało już założone dwie filie w innych miastach Ziem Neutralnych a ich ideologia przyciągała wielu ludzi. Co prawda przeważnie tych ubogich i po przejściach. Jednakże ci biedacy szybko stawali się świetnymi i bogatymi wojownikami, oczywiście nie oznacza to że siłą Kruków była rekrutowana biedota. Co to, to nie. Po prostu, ludzie biedni i pozbawieni nadziei zawsze garną do organizacji otwartych na każdego niezależnie od rasy, płci i wiary. Warto tu poświęcić chwilę ideologii czy też filozofii Bractwa. Jan i Pierwsza Dziesiątka uważali że każda istota jest i powinna być równa wobec prawa, jak to w praktyce było (i bywa nadal) wszyscy wiemy doskonale. Dlatego też tworząc kodeks postanowiono że Bractwo będzie szerzyło i wspierało ideę równości ras, płci i wyznań. Idea piękna, w szeregach organizacji udało się ją wprowadzić bez problemu, gorzej bywało z głoszeniem tych poglądów do większego grona. Czy oznacza to że Kruki były świętoszkowatą organizacją z utopijną wizją świata? Nie, oczywiście że nie. Bractwo za cel postawiło sobie przede wszystkim walkę z – wybaczcie kolokwializm – wszelkimi przejawami skurwysyństwa na świecie. I to tym tak naprawdę zdobyli serca i umysły tysięcy ludzi. Kruki po za świetnym wyszkoleniem wojskowym słynęły i nadal słyną z wielkich biesiad organizowanych przy okazji zwycięstw czy innych świąt. Teraz gdy poznaliście cele Kruków możemy wrócić do reszty historii. W 25700 roku I Ery Kruki były już silną i znaczącą marką z którą należało się liczyć, spłacono długi zaciągnięte u rodu Khaledów z Ishgharu 178 lat temu za czasów Jana z Gothy. Klan czy też ród Khaledów prowadził liczne interesy i z tych interesów Kruki korzystały co pozwoliło stworzyć silny sojusz. Do 25878 Krucze Bractwo wplątało się w konflikt z Aldarem, było to spore państewko na wschodzie kontynentu. Wychowywana tam ludność od najmłodszych lat szkolona była na zwyrodniałych zabójców i bezwzględnych wojowników. Trochę jak legendarna Parta tylko bez honoru i demokracji. Władzę obejmował najwyższy łowczy wszystkich klanów. W całej swej historii kraj ÂŁowców łupiono wielokrotnie, robili to wszyscy, ale Krucze Bractwo nienawidziło ÂŁowców chyba najbardziej. Jednakże Bractwo było za małe by walczyć z całym krajem ludzi szkolonych do walki od dziecka, to byłaby masakra. Dlatego Kapituła Bractwa podjęła decyzję o zostawieniu Aldaru w spokoju i walce z ÂŁowcami na mniejszą skalę. Doć szybko jednak Bractwo znalazło sobie nowego, gorszego i bardziej niebezpiecznego wroga. Plotki o Zgromadzeniu Angelosa pojawiły się już w 25739 roku I Ery, jednak dopiero w 25890 sekta ta urosła w siłę na tyle by zwrócić na siebie uwagę Kruków. Na Veris 25740 roku patrol X Komturii natrafił na wioskę pełną zabitych ludzi sekty, nad ciałami siedziała dwójka elfów. Byli cali we krwi, jak się okazało później ta dwójka elfów zabiła 40 ludzi Zgromadzenia – sami byli ich żołnierzami- Dlaczego? Kazano im pozabijać kobiety i dzieci. Tymi elfami byli Aragorn i Aerandir Tacticusowie. Tego dnia Bractwo zyskało informacje i dowody na to że Zgromadzenie prowadzi wariat szukający starożytnych artefaktów zwanych monolitami. Przez następne setki lat Krucze Bractwo walczyło z Zgromadzeniem na całym świecie, rosło w siłę i rozwijało się. Zgromadzenie Angelosa na kontynencie wytępiono w 26500 roku w bitwie pod Psim Stolcem i kluczowej o Fort Feldern gdzie dowodził Komandor Szafir z XV Komturii. Poległ on w bitwie ginąc z rąk – a raczej szponów – demona, w ostatniej fazie bitwy mag sekty przyzwał demona, Szafir nie dał rady go pokonać, demon powalił jeszcze trzech innych członków Bractw. Dopiero Major Aragorn Tacticus ubił bestię strzałem z łuku i wyniósł ciało Szafira z płonącej twierdzy za co dostał tytuł Komandora Bractwa i możliwość założenia swojej komturii. Tę jednak założył dopiero w II Roku II Ery już na Valfden. Jej historia to osobny epizod. XVI Komturia na Valfden działała do czasu udanego zamachu na Aragorna, zgodnie z prawem została ona rozwiązana. Obecnie z powodu mgły nie ma żadnych informacji o kontynentalnym Kruczym Bractwie. A ja tworzę na nowo XVI Komturię, powoli i po cichu. To może komuś przeszkadzać...
- Dokładnie. Starzy wrogowie mogą znowu powstać.
Izabell Ravlet:
Darlenit nie słuchał zbytnio uważnie. Historię Kruczego Bractwa znał. Niejedną wkońcu książkę w życiu przeczytał.
- Nie zamierzam interesować się polityką tak długo, jak polityka nie interesuje się mną. A na to się nie zapowiada, szczególnie, że dla świata jestem martwy czy też zaginiony. Jeszcze trochę pozostanę w cieniu. Dziś jestem tu, bo potrzebujesz kogoś z głową i mieczem, nawet jeśli nie jesteś tego świadom. Kiedy wyruszamy? - opowiedział mauren. Zważał na każde słowo, planował całą wypowiedź. Nie wszystko wyjawił od razu.
Hagmar:
- Jesteś Navarre. Polityka się tobą właśnie zainteresowała mój drogi. Czuję się źle z tym że o tobie zapomniałem, ale kraj się rozpadał. Westchnął ciężko. - Lithan i jego ludzie nadal tam są... wyruszamy o świcie.
Izabell Ravlet:
- Darlenita Navarre tu nie ma. Jeszcze. Wróci, kiedy ja będę na to gotowy. Potrzebuję czasu, nie odbieraj mi go, panie polityku - odparł, mimowolnie zciszając głos. - I nie zamartwiaj się. G, D, ba, I również - nikt z nich nie pamiętał. Nie wspominając już o mniej wpływowych osobach. Miej swój honor, ale nie pozwalaj mu roztrzęsać przeszłości, bo nie da ci spokoju. Jeśli musisz, działaj, ale nie zamartwiaj się. Ja nie mam do ciebie żalu - mówił dalej. W tym momencie wstał od stolika. Ruszył ku drzwiom.
- Widzimy się o świcie - rzucił, nie odwracając nawet głowy i wyszedł na zewnątrz.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej