Tereny Valfden > Dział Wypraw
Johan Wędrowczy
Canis:
Strażnicy opuścili broń, a zarządca otworzył wrota byś mogła wjechać. Zapewne to dokonujesz jak mniemam.
Stoik zszedł z bramy i stanął przy tobie. Gdy tylko zbliżył się na odległość poniżej 5 metrów poczułaś okropny smród zgnilizny, potu i innych rzeczy. Smród tej postaci spowodował aż łzawienie z twych oczu. Opary mówiąc krótko były niezwykle niemiłe dla węchu.
- A no, miał przyjść, ponoć nawet chce mnie zdymisjonować pajac, przyśle kogoś bo sam odwagi nie ma powiedzieć tego w twarz Stoikowi! - Powiedział wypinając dumnie pierś, niestety nie zrobiło to wrażenia, gdyż spasły brzuch nadal był bardziej przytłaczającym widokiem. - Słuchaj no, jeżeli chcesz nam rzeczywiście pomóc, to daj sobie spokój z tymi plotkami o halucynacjach, nie jest to prawdą. Poważnie nawiedza nas istota, ewidentna zjawa przypominająca wyglądem Johana Wędrowczego, to swoisty miejscowy handlarz, który zaginął parę miesięcy temu bez śladu. Pojawiał się codziennie przez dziesiątki lat, nagle przestał przychodzić, teraz ponownie przychodzi codziennie i straszy mi ludzi. Nie byłoby problemu, gdyby straszył tylko strażników, to i tak siuśmajtki są, zresztą ty też na odważną nie wyglądasz. Ale plotki zeszły też w podziemię i kopacze, krety, czy górnicy, jak zwał tak zwał, również się boją i są mniej wydajni. Wydobycie spadło o połowę, gdy rada miasta przejrzy raporty to polecą głowy i to nie tylko moja.
Powiedział i spojrzał w niebo by ocenić obecny czas.
//Jest godzina 9.00
- Przyjdzie za jakieś 2-3 godziny. Twój wybór co zrobisz, ja nie mam nic sobie do zarzucenia. - powiedział i poszedł do swojej kwatery.
Talia:
- Przekonamy się. - Rzuciła mu na odchodne. Talia spokojnie weszła na górę bramki i przyglądając się działaniom strażników wyczekiwała minięcia czasu, jaki zapowiedział zarządca kopalni.
Canis:
Czas mijał ci strasznie powoli podczas przyglądania się rutynowym czynnościom straży górniczej. Monotonne spacery wokół fortu, co chwila schodzenie i wychodzenie z kontroli pracy pod ziemią. Iście usypiajacy widok. Po 3 godzinach z latargu wydarł ciebie okrzyk jednego ze strażników
- To znowu on!
Z oddali zauważyłaś zbliżającą się postać, która dotarła pod bramę, jeden strażnik bez opamiętania strzelał bełtami, lecz ze zdenerwowania i strachu jaki go ogarniał, nie mógł trafić.
Postać ta nie chodziła na stopach, poruszała się raczej w powietrzu - lewitując. Była nieco rozmyta, jak gdyby nie w pełni materialna. Postać dotarła pod zamknięte bramy, po czym wycofała się i zaczęła odchodzić. Nie wydawała się być agresywna, wręcz przeciwnie, wyraz na twarzy wskazywał na smutek z takich obrotów sprawy.
//Jest 20 metrów od ciebie i oddala się powoli.
1x Zjawa
Talia:
Kładąc ręce na korpus odpięła dwa noże. Prędko zeskakując z fortyfikacji wskoczyła na stojącego konia i pognała go w kierunku zjawy. Starała się zbliżyć na stosowną odległość około 10 metrów, by w razie ataku z jej strony móc jeszcze zareagować, ale także nie odstawać od niej, by nie zgubić.
Canis:
Zjawa nie reagowała na twoją obecność, zwyczajnie podążała dalej.
Po około 30 minutach dotarliście pod pewną grotę wśród rozpoczynającego się zagajnika. przed wejściem leżało parę ludzkich kości, lecz zjawa weszła do środka... oj głębiej i głębiej.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej