Tereny Valfden > Dział Wypraw

Johan Wędrowczy

<< < (3/8) > >>

Talia:
Tym razem nie będzie tak źle. Przemknęło jej przez myśl znając niemałą odległość od wroga. Zeskakując z konia jedną ręką sięgnęła po nóż na korpusie, drugą wyciągnęła sztylet. Ponownie padła na jedno kolano i czekała. Gdy oba wilki się zbliżyły z pewnością biegły szarżując, mając głowy przed sobą. Gdy tylko jeden z nich był w odległości poniżej 3 metrów, wykonała precyzyjny rzut w czoło stworzenia uśmiercając je. Po wykonanym rzucie i drugim wilku będącym w tej samej odległości, czekała na atak wilka. Zwierzę skoczyło na drobną dziewczynę, ta przeturlała się na bok przez bark lądując z powrotem na klęczkach. Gdy wykonała przewrót, a wilk wylądował i zaczynał się obracać, Talia wyskoczyła przed siebie w kierunku zwierzęcia chwytając wolną ręką za podstawę rękojeści sztyletu. W wyniku tego skoku niziołek płci żeńskiej doskoczył do boku wilka i jednym ruchem wbił sztylet w gardło stworzenia, drugą ręką dokładając siły by wepchnąć ostrze głębiej. Tak zginęły oba wilki. Po zadanych obrażeniach wyjęła sztylet, poszła wyciągnąć nóż z czaszki poprzedniego wilka i schowała wszystko na miejsce. Poszła także przeszukać zwłoki, po przeszukaniu wskoczyła na konia i pognała go, by jak najszybciej dotrzeć do celu. Oj długa podróż... nie myślała, ze ta pogoda tak mnie spowolni. Rozważała w myślach dziewczyna myśląc czym mogą być spowodowane te wizje, a może to nie halucynacje a rzeczywiste wydarzenia, które będzie musiała rozwiązać.

//Niech tak będzie, ale mam nadzieję, że czas tych 10 godzin leci.

Canis:
Podróż była długa i żmudna, czas mijał powoli, a wiatr targał twymi włosami na wszystkie strony, lecz w końcu zaczęło się rozjaśniać a twoja wędrówka dobiegała końca. Widząc już ostatni drogowskaz, wskazujący bliską obecność kopalni, leży na ziemi białe nie małe zwierzę. Najprawdopodobniej śpi. Tym zwierzęciem jest Sambir.

1x Sambir

Talia:
Spokojnie sięgnęła po kuszę, kiedy Sambir jeszcze spał. Napięła cięciwę, ułożyła bełt i celowała. minęła minuta, kiedy zwolniła mechanizm wystrzeliwując bełt z zabójczą prędkością w cel. Bełt wbił się perfekcyjnie w przeciwnika w grzbiet wbijając się i dotkliwie raniąc zwierzę. Dziewczę odłożyło kuszę na plecy, zeskakując z konia sięgnęła ręką na korpus po nóż. powstające, wybudzone i ranne zwierzę ociężale podniosło się na łapach i ruszyło do natarcia. Talia będąc w odległości 5 metrów upadło z pędem na kolano odrzucając ręką od siebie nóż, z zamiarem wbicia go w gardło przeciwnika. Bestia zwolniła i tracąc pokłady krwi poprzez gardło padło na ziemię konając. Po zgonie sambira, dziewczę wstało z kolan i podeszło do zwierzęcia, by odzyskać bełt i nóż. Po odzyskaniu noża i bełtu (?), powróciła na koń i gnając zwierzę pragnęła już jak najszybciej dotrzeć na miejsce.

Canis:
Odzyskałaś ten jeden bełt i nóż.

Dotarłaś na miejsce. Twoim ukazała się drewniana fortyfikacja z bramką wjazdową. Na strażnicach i niewielkim forciku stało parunastu strażników kopalni, którzy w tym momencie celowali do ciebie z kusz. Na bramę wszedł dostojnie ubrany grubaśny krasnal, z oddali widać było bójną brodę i zaczął się do ciebie drzeć:

- Kim ty do cholery jesteś! Czego tu łachmyto!

Talia:
- Spokojnie! Przysyła mnie Georg Hertling w sprawie niejakiego Johana Wędrowczego. Wpuścić mnie i tłumaczyć się, zanim stracisz posadę. - Powiedziała zsiadając z konia i korzystając z uzyskanych informacji od Georga.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej