Tereny Valfden > Dział Wypraw
Krew na rękach dziecka
Mohamed Khaled:
//Jakieś 4 metry.
Bandyci wyciągnęli broń. Dawaj kasę, albo wpierdol! Nie żartujemy... - patrzyli na Ciebie machając mieczykami.
Rakbar Nasard:
- Nie mam na was czasu. Heshar anash!
Skupił w ręce energię magiczną, z której po chwili powstała kula ognia. Z pomocą psioniki cisnął pocisk w najbliższego bandytę, celując w głowę. Ogień przepalił skórę, kości i dotarł bez problemu do mózgu, niszcząc go. Ciało opadło na ziemię. W tym czasie jego konfrater rzucił się ze sztyletami w dłoniach na maga, który wykorzystawszy swoje psioniczne zdolności skręcił mu kark. Bandyta nie poczuł już nic więcej, po prostu padł dwa metry przed koniem Rakbara.
- Heshar! - padła kolejna inkantacja.
Mag wytworzył z energii magicznej podmuch ognia, który skierował w ostatniego już bandytę. Płomienie owinęły sylwetkę mężczyzny, bezlitośnie paląc skórę. Wpływ wysokiej temperatury był zabójczy dla organów wewnętrznych ofiary - zostały one zniszczone przyczyniając się do jej śmierci. I tak szczątki trzech bandytów leżały na trakcie. Od niechcenia Nasard przeszukał ciała bandytów szukając czegokolwiek wartościowego, po czym ruszył w drogę ku wiosce K'efir.
//Znalazłem coś?
Mohamed Khaled:
//Znalazłeś:
2x
Nazwa: srebrny pierścionek
Wartość: 30 grzywien
Ruszyłeś dalej, i już do K'efir nie spotkało Cię nic niepokojącego. W oddali widziałeś słupy dymu, a podjeżdżając do "miasta", urzekły Cię pijaczyny. Trzech strażników chrapało pijanych pod bramą, wszędzie walały się butelki. Wjechałeś do miasta bez większych wysiłków.
Rakbar Nasard:
Pierwsze swe kroki skierował w stronę wielkiej karczmy na środku wioski. Wszedłszy do środka zaczął rozglądać się po ludziach, szukając Maurena z charakterystycznym ostrzem na plecach. Eliminował podejrzanych poprzez ocenę ich wzrostu oraz zarostu na twarzy, bo wątpił, by ten miał czas się ogolić. Przy tym starał się nie zwracać zbytnio na siebie uwagi, nie było mu to bowiem potrzebne do wykonania powierzonego zadania.
Mohamed Khaled:
Dojrzałeś kogoś opisanego przez Talseisa. Gadał z karczmarzem, i to dość cicho. Katanę miał zawieszoną na plecach, długi zarost. Po chwili jednak wyszedł z karczmy, i skierował się na tyły. Za nim wyszło dwóch dryblasów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej