Tereny Valfden > Dział Wypraw
Próba cienia Salazara
Canis:
Pełen bólu i negatywnych emocji miał nadzieję, ze zjawa go nie zaskoczy i szarpnął kolejnym wiekiem, ostatniego już sarkofagu, w celu odsłonięcia zawartości. Prędzej jednak wyszarpnął z czaszki swoją drugą szablę. Dzierżył obie, żelazną i srebrną.
Isentor:
W sarkofagu leżały bardzo stare zwłoki, pozostał po nich jedynie szkielet.
Canis:
Nie ruszyły się, to w porządku... Pomyślał Salazar. odłożył srebrną szablę i ranny chwycił w wolną rękę pochodnię. dzierżąc szablę z żelaza i pochodnię ruszył na przód, przed siebie głównym korytarzem, szukając "czegoś dalej" przyglądał się ścianom w poszukiwaniu wskazówek, symboli, tekstów. Jednocześnie bacznie kontrolował swoje otoczenie, by odpowiednio wcześnie móc się obronić przed zjawą, jeżeli by się miała nadal pojawiać... Może znajdę tu pusty sarkofag dla siebie, jak tak dalej pójdzie. Pomyślał analizując swoją głupotę w postępowaniu.
Isentor:
Niczego nie znalazł ale zjawa powróciła pojawiając się dwa metry przed Salazarem.
Canis:
- Czego ty chcesz... jaki jest twój problem cholero jedna... Czemu nie możesz odejść w zaświaty...
Liczył na to, że jednak okaże się na tyle zbłąkaną duszą, że zechce wyjawić, co nie pozwala mu zaznać spokoju. Był gotów do ataku, by ponownie zniszczyć formę awatara, lecz wiedział, że tak się tej istoty nie pozbędzie... Z kolei innego sposobu nie znał. Zaczął myśleć o tym co znalazł w ostatnim sarkofagu, chciał porównać wygląd, czy może rany, jakiś znak, oznakę, by móc je połączyć ze sobą, i wywnioskować jaki był jej problem czy wina...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej