Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŚledztwo II - Bankiet w czarnym klifie
Talia:
Niewiele myśląc zawróciła konia i pognała w kierunku polany na której była uprzednio, a jaszczur oprawiał zwierzynę.
- Radny, mamy towarzystwo! - Powiedziała obracając się na koniu i zdejmując ponownie kuszę z pleców i ładując na nią bełt.
//Jakieś informacje co do odległości czy coś?
Canis:
Gdy Salazar skończył oprawiać zwierzynę i otrzymał informacje o zagrożeniu, od razu dobył ostatnią swoją niewykorzystaną runę. Runę Ognia - Heshar. Jednak byli zbyt daleko, by móc nią atakować.
//Podczas walki bezpośredniej pamiętaj o tym by wiedzieć jakiej używają broni, jaki mają pancerz. Jestem pod tym względem wyczulony i nie zawacham się łamać mieczy, nóg, rak i innych części ciała... <ignorant>.
Byli +/- 10 metrów od ciebie, ty powiedzmy 20 metrów od Salazara. Zatem odległość miedzy wami to 30 metrów - 50% przebytej przez ciebie odległości, zatem 20 metrów od wroga na oko licząc.
4x Wojownik Zgromadzenia
Talia:
Widząc obecną sytuację, Talia bez zastanowienia wymierzyła i oddała precyzyjny strzał prosto w głowę biegnącego przeciwnika. Strzał przeszył czaszkę poprzez czoło, mózg uśmiercając jednego wroga. Gdy wystrzeliła, wiedziała, ze nie zdąży przeładować, odłożyła kusze na plecy i zeskoczyła z konia dobywając w dłoń sztylet.
3/4 Wojownik Zgromadzenia
Canis:
Dystans zmniejszył się do 7 metrów, Kiedy Salazar trzymając oburącz runę ognia wypowiedział inkantację.
- Heshar!
W krótkiej chwili energia magiczna wypłynęła z kamienia przyjmując wygląd promienia ognia palącego po linii prostej na 5 metrów. Idealnie trafiło jednego z trzech nadbiegających, idealnie na przeciwko Salazara wojownika. Promień nie uderzył idealnie w tors, gdyż był osłonięty napierśnikiem, wymierzony promień był w kierunku głowy oraz ramion. Płomień spopielił większą część ciała nieosłonięta pancerzem. reszta ciała opadła bezwładnie i wykrwawiała się, w krótkiej chwili zmarł.
Salazar automatycznie odłożył runę i sięgnął obiema dłońmi po swoje sztylety, jeden ze srebra, drugi z czarnej rudy...
2/4 Wojownik Zgromadzenia
Talia:
Zdawało by się, że jest to "układ idealny". Lecz wojownik miał o wiele większe doświadczenie w walce, co było widać po ruchach jakie wykonywał mieczem. 2 vs. 2 Więc każdy z nas obrał dla siebie swój cel. Talia wyciągając sztylet tylko uskakiwała do tyłu i na boki by unikać ostrza mieczy. W pewnym momencie Wojownik rozwścieczony sprawnymi unikami wykonał mocny zamach unosząc miecz wysoko do góry i chcąc zadać potężny cios z góry na dół. Wojowniczka wykorzystała moment przygotowań i skoczyła na wroga. Dźgała sztyletem w okolice barków. Po zadanym pojedynczym dźgnięciu, które wbiło się delikatnie w ramię, odskoczyła do przodu. Dzięki tym wszystkim "skokom i dźgnięciom" znalazła się za plecami przeciwnika. Przeciwnik miał ranne ramię i krwawił, lecz nie była to żadna rana krytyczna. Przeciwnik automatycznie wykonał piruet i obrócił się w kierunku drobnej dziewczynki. Zaczął zadawać kolejną kaskadę uderzeń, kiedy to Talia skrzętnie unikała ich uskakując do tyłu wyczekując błędu. Szczęśliwie się nadarzył. Przeciwnik ponownie uniósł wysoko miecz by zadać potężny cios, zaś drugie ramię miał wolne. Talia chwyciła za ramię odbiła się od podłoża, dzięki czemu wykorzystała ramię niczym wahadło przeskakując na tył przeciwnika. Przeciwnik zdezorientowany wydarzeniem zaczął się obracać, kiedy talia wyskoczyła w górę wprost na plecy przeciwnika, wbijając ostrze sztyletu prosto w kark.
1/4 Wojownik zgromadzenia
//Wiem, trochę naciągane
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej