Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŚledztwo II - Bankiet w czarnym klifie
Talia:
Nazwa wyprawy: ÂŚledztwo II - Bankiet w czarnym klifie
Prowadzący wyprawę: Salazar
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: myślenie + walka bronią białą 75%
Uczestnicy wyprawy: Talia, Salazar
- No to opowiadaj co to za balety i czarny klif? - zniecierpliwiona podskakiwała na samą myśl o zbliżających się baletach.
Canis:
Salazar wszedł do komórki i czekał na informacje od zleceniodawcy.
Komisarz Georg Hertling zamknął drzwi za dwójką ochotników po czym zaczął mówić.
- Spraw jest dosyć prosta, Znamy imię i nazwisko przywódcy: Traumata Malahar. Wiemy gdzie się gnieżdżą, w lokacji zwanej Czarny klif. W jednym ze śledztw straży miejskiej z Efehidon pojawiły się informacje, które mogą dać nam szansę do zinfiltrowania całej bandy. Wyprawiają dzisiejszego dnia bankiet o późnej nocnej porze. Zaproszona jest cała banda należąca do tego zgromadzenia, tych wszystkich zjednoczonych "małych grup łupieżczych" zwanych ugrupowaniem czarnego klifu. Udacie się tam, wejdziecie do środka pod przykrywką dwóch bandytów i dowiecie się, jak dużo chłopa tam jest, z kim i z czym współpracują. Pojawi się tam sam lider, macie zdobyć jak najwięcej informacji o nim. Teraz udajcie się do koszar straży miejskiej, nie dostaniecie się do środka na krzywy ryj. Gdy będziecie w koszarach znajdźcie strażnika Garrar - jaszczuroluda oraz Veketę - niziołek płci żeńskiej... Powodzenia... Salazarze, staramy się jak możemy, zbyt mało ochotników, bym mógł to zrobić szybciej...
- To rusz dupę z posterunku i przydaj się raz w polu, bo zarządzanie idzie ci kiepsko jak widać.
//Ja jako uczestnik wyprawy jestem tutaj - mało powiedziane - niewskazany. Dlatego większość pchania akcji fabularnej do przodu będzie należało i zależało do ciebie i od twoich wyborów Waldku.
Talia:
//Niech ci będzie. Pamiętaj, że dziś o 3ciej atakujemy francuzików i ty rozstawiasz.
Przyjęła do świadomości i wymknęła się na zewnątrz w poszukiwaniu darmowej stajni publicznej. Gdy załatwiła sobie konia wsiadła na niego i pognała w kierunku Efehidon i dzielnicy miasta, w której znajdują się koszary strażników miejskich. Co jakiś czas zerkała, aby nie zgubić swojego klienta za sobą.
Canis:
Salazar także wyszedł przed kanciapę i dobył kuca, gnał na kucu ile się dało co by nie zgubić rzemieślniczki, w końcu pożyczyła kasę, na dodatek ma zlecenie do wykonania. Tak gnał i gnał za Talią...
Gdy wtargnęliście na kucach do miasta i dotarliście do koszar, zatrzymała was straż i przemówiła jakże donośnie i groźnie.
- Stać! W imię jaśnie nam panującego Isentora I Aquilla! Czego tu chcecie?!
Talia:
- Bla bla bla... - powiedziała machając głupio głową na lewo i prawo, a zarazem inscenizując kłapanie paszczą za pomocą ręki. - Ja tutaj z radnym Salazarem przybywamy w celu zdobycia informacji dla Georga Hertlinga. Wykonujemy śledztwo i mamy się tutaj spotkać ze strażnikami: Garrar oraz Veketa. Przepuścicie nas?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej