Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŚledztwo - Tajemniczy M.
Lucas Paladin:
Ech, co za idiota ze mnie, po raz już kolejny.. Lucas przeklął się w duchu. Postanowił wrócić tam, gdze wszystko się zaczęło, do karczmarza. Tym razem nie mógł zawalić. Przecież to było proste, jedno imię, jednego człowieka. Udał się więc w stronę karczmy.
Canis:
A karczma stała w odpowiednim miejscu, niewiele ludzi było jednak już o tej bardzo późnej porze wewnątrz. Bowiem trzecia w nocy się zbliżała. Karczma była otwarta, a wewnątrz siedziało może z 4 osoby razem z karczmarzem i dwoma ochroniarzami. Niemniej jednak nie byłeś pewien swego, bowiem zasłony w oknach okazywały tylko 4 postacie. Najwyraźniej komuś przeszkadzał blask słońca, które zaszło wiele godzin temu... <huh>
Lucas Paladin:
Lucas musiał być twardy. Nie miał broni, ale liczył, że jego umiejętności perswazji w czymkolwiek mu pomogą. Wszedł do środka i poszedł pomału do karczmarza. Delikatnie go zapytał:
- Witajcie. Macie jakieś nowe informacje?
Canis:
//Nie masz umiejętności Perswazji więc mi tu nie opowiadaj pierdół...
Gdy tylko w szedłeś do karczmy zauważyłeś, ze karczmarz stoi przy ladzie, koło niego dwóch ochroniarzy, a na drugim końcu pomieszczenia siedzi malutka, może metrowa postać cała, całkowicie osłonięta kapturem oświetlona blaskiem świecy, która nie rozpromieniła mroku pod kapturem.
Karczmarz tylko spojrzał na ciebie i powiedział.
- Zamknięte, odejdź!
Nim zdążyłeś powiedzieć jakiekolwiek słowo. Ta drobna postać podeszła do ciebie. zza rękawa płaszcza wyłoniła się drobna, łuskowata, zielonkawa dłoń z długimi pazurkami wskazującymi drzwi.
- Nic mądrego nie powiesz, odejdź. - Powiedział chłodny, acz piskliwy głos.
Lucas Paladin:
Lucas zaszedł za daleko. Nie mógł teraz się wycofać. Musiał w końcu wykonać misję, tyle czasu już to zajmowało. Odezwał się więc grzecznie do tajemniczej postaci:
- Pytaj, może się czymś zaskoczę. - i niecierpliwie czekał na odpowiedź.
//Ale Ty drażliwy jesteś, to zwyczajny opis był. Nie piszę, że używam takiej umięjetności.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej