Tereny Valfden > Dział Wypraw

ÂŚledztwo - Tajemniczy M.

<< < (5/14) > >>

Lucas Paladin:
Zwierzęta wyczuwają strach... To może jedno oznaczać - dowódcą jest, albo mag, albo jakaś straszna siła. Lucas postanowił nie stać w obrębie placyku, a odejść delikatnie na bok, tak aby nadal być blisko.

Canis:
-Stać! - Rozległo się za twoimi uszami jak tylko drgnąłeś. Gdy odwróciłeś głowę ujrzałeś strażnika miejskiego. - A ty co tutaj robisz, w takim szemranym miejscu!

Z jednej strony wiesz, że miał przyjść do ciebie kontakt, z drugiej strony jest to strażnik miejski... wiesz, ze nikt tędy nie chodzi, a może to regularny patrol... Wiesz, że nie masz z nim szans w walce, a podniesienie reki na strażnika miejskiego z pewnością będzie skutkowało ciężkim procesem...

//Nie zazdroszczę ci sytuacji...

Lucas Paladin:
Lucas stanął jak wryty, kompletnie bowiem nie wiedział co robić, jak się zachować, ani tym bardziej co odpowiedzieć. Postanowił zagrać niewinnego:
- Spokojnie, drogi strażniku nie ma powodu do obaw. Jestem nowy w Valfden, zawsze byłem maniakiem szwędania się po nocy, aż trafiłem na to miejsce, czymś mnie przyciągnęło, nie jestem w stanie powiedzieć czym. - być może tak mógł się dowiedzieć, czy to kontakt, czy prawdziwy strażnik.

//Sam mnie w taką wplątałeś. :D

Canis:
Jak to mówią, gdyby zabrać z Valfden wszystkich strażników miejskich i przenieść na Varrok, to na Varrok wzrósł by współczynnik inteligencji, ale na Valfden również... Więc strażnik wzruszył ramionami i powiedział.
- To wiesz co? ja cie popilnuje, żeby ci się nic nie stało, pełno bandytów tu się kręci, lepiej byś miał ochronę tak spacerując po mieście. A ja i tak muszę patrol odbębnić. Nie przyjmę odmowy, zawsze chętnie pomagam! - Dopowiedział z baranim uśmiechem jak na młotka przystało.

Gdy tak stałeś z tym strażnikiem, zauważyłeś, że za winklem jednego z odległych domostw wychyliła się zakapturzona gęba, ale od razu schowała na widok strażnika.

Lucas Paladin:
Cholera, kontakt mi ucieka, muszę się go pozbyć. Tylko jak? Nie chce stąd iść, upierdliwy gnojek... Lucas myślał gorączkowo. Strażnik nie zamierzał wcale sobie iść, a kontakt owszem. To był pierwszy test, jeśli udałoby mu się pozbyć natręta, zyskałby w oczach swoich zleceniodawców. Tylko nie wiedział jak.. Strażnik był głupi, może go postraszyć.
- Panie strażniku, nie martwcie się o mnie. Nim wkroczyłem na ścieżki prawości pracowałem jako płatny zabójca. Umiem się bronić, umiem też uciekać. Jak będzie trzeba to i was ochronię. Stojąc tu ze mną nie odbębnicie patrolu. Wiem jak postępować z bandytami. - Lucas stanowczo pogładził przy tym klingę swego miecza.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej