Tereny Valfden > Dział Wypraw

ÂŚledztwo - Tajemniczy M.

<< < (4/14) > >>

Canis:
- Oj Bracie... stąpasz po delikatnym lodzie, a mamy późne veris (wiosnę), zaraz wpadniesz. Nie mam nic wspólnego z żadną organizacją bandycką, z żadnymi bandytami, nic takiego. Jestem prostym karczmarzem, który słyszy, rozmawia i wymienia informacje. Jeszcze raz usłyszę słowa typu "wam" oraz analogiczne insynuacje, wezwę straż która ukaże cie za spiskowanie. Nie jest mi to potrzebne, wolę usłyszeć prawdę i mieć kolejną monetę wiedzy na wymianę. - Powiedział z dość niezadowoloną i zdystansowaną miną co do kwestii zaufania do ciebie.

- Więc są dwa wyjścia, albo czytałeś list, albo ktoś ich zdradził. Mają prostą zasadę, nie ma przywódcy, nikt nie zna tajemniczego M. Nie mówisz mi prawy więc dam ci trzy wersje, wybierz słuszną to będziemy gadać dalej. Pierwsze: Czytałeś list, wiesz o co chodzi i próbujesz mnie wrobić w coś co mnie nie dotyczy, nieczyste zagrania współczesnych służb no naprawdę wstydzili byście się. Drugie: Ktoś ci się wygadał o przywódcy, zginął lub nawiał i nie amsz kontaktu. Trzecie: Przysłał cię jednak Georg, szukasz informacji dla niego by pomóc mu rozwiązać problem z napadaniem i infiltracją jego konwojów. - Skończył mówić, gdy chciałeś coś powiedzieć przerwał ci. - Naprawdę pomyśl zanim odpowiesz... pamiętaj, nie jestem bandytą, nie jestem też strażą, nie jestem Georgiem, nie jestem tajemniczym M. Jestem nikim, tylko słucham i dzielę się informacjami. Za chwilę wrócą tu moi klienci. - Powiedział wskazując na okna w których było widać mknącą bandę biesiadników klnących pod nosami z braku widowiska.

Lucas Paladin:
Lucas nadal nie chciał wyznawać całej prawdy. Nie wiedział bowiem na ile może karczmarzowi zaufać. Postanowił powiedzieć mniej więcej połowę z tego:
- To prawda, zostałem przysłany przez Georga i od niego mam wszystkie informacje. Ale nie działam dla niego, jak już mówiłem, nie działam dla nikogo, tylko dla własnego zysku. Jeżeli problem będzie mi przeszkadzał, to uwierz, jakoś sam sobie z nim poradzę. Zaradny ze mnie człowiek.

Canis:
- Aha... czyli on już wszystko wie... Ponoć niejaki Rakbar Nasard także zna historię, dotarł do niego list, był w ekipie Georga podczas jednego z napadów... pewnie od niego wie. - Mówił do siebie analizując wszystkie informacje. - Dobra, słuchaj. Znasz ulicę Zapyziałą? w porcie jest. Pójdziesz i pokierujesz się w kierunku murów granicznych portu, tam jest taki mały placyk. Poczekasz tam trochę a niedługo przyjdzie ktoś kto ci może będzie mógł pomóc. Ja tylko sprzedam wiedzę dalej. Powiedział i ochroniarze otworzyli drzwi a tłum gości wrócił na salę klnąć o tym jak to ktoś im próbował wmówić aferę z pożarem...

Lucas Paladin:
Lucas szybko się ulotnił udając się we wskazanym kierunku. Przez tego Karczmarza mogę mieć kłopoty. Wiedza jest niebezpieczną bronią, a on na pewno przekaże to, co usłyszał ode mnie tym bandziorom. Będzie zabawa, tyle czuję. Kiedy już Rekrut dotarł do portu, rozejrzał się i znalazł ulicę Zapyziałą, o której wspominał Karczmarz. Skierował dalej kroki do murów, aż dotarł do wspomnianego placyku. Postanowił zaczekać, miał jednak broń w pogotowiu...

Canis:
Czekałeś, minęło około 20 minut oparty o płotek na placyku, zdziwiło ciebie, ze nikt tamtędy nie chodzi, co jakiś czas widziałeś przebiegające zwierzątka, ale nie spokojnie, biegiem jakby uciekając z tego miejsca.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej