Tereny Valfden > Dział Wypraw

ÂŚledztwo - Tajemniczy M.

<< < (3/14) > >>

Lucas Paladin:
- ÂŚwietnie wybrnęliście z sytuacji, Panie Karczmarzu, czapki z głów. Pytaliście kto mnie przysłał? Nikt, jestem wolnym strzelcem, można powiedzieć, że szukam okazji do zarobku, a czuję, że tu można zwęszyć coś dużego. Oczywiście, że wszystko ma swoją cenę, wiem o tym doskonale, zapłacę tyle ile żądasz. - Lucas oczywiście kłamał, ale nie dał tego po sobie poznać. Ten Karczmarz mógł mu zapewnić informacje, nie wiedział tylko jakie i ile będzie za nie chciał.  Powiedzcie Panie, jak dostać się do jakieś grupy. Chodzą słuchy, iż spore zyski otrzymują ze zrabowanych rzeczy. To dla mnie idealna okazja na wymarzony zarobek. A do tego potrafię zadbać o siebie. - trzeba było pytać pobieżnie, istniało bowiem ryzyko wykrycia.

Canis:
- Chyba się nie zrozumieliśmy. Co wiesz o atakach na konwoje kopalniane, skąd o nich wiesz. Węszysz pewnie od komisarza. - Dobrze pamiętał co powiedziałeś prędzej. Dał znak drugiemu ochroniarzowi żeby się nie obijał i tez podszedł pomóc ci się wysłowić. Oboje stali, wyglądali na dosyć silnych i uzbrojonych, wiedziałeś, ze nie warto walczyć, lepiej wybrnąć słownie.

Lucas Paladin:
Cholera! Lucas myślał gorączkowo. Co ja mam mu teraz powiedzieć, przecież nie dowiedziałem się na mieście.. Wesoło zatem było już na samym początku śledztwa.
- Co wiem? Nic. Jak się dobrze podsłuchuje, można dowiedzieć się wielu rzeczy. Cwaniactwo to podstawa, jeżeli chce się zarobić parę grzywien. Komisarza? Kogo kurwa? Georga? To stary wariat. Ja chcę tylko zarobić. Gdzie ja teraz znajdę dobrą robotę? W mieście? - Lucas liczył, że stawiając na swoim jakoś wybrnie z niezręcznej sytuacji. - Jestem zwykłym najemnikiem, jak zapłacisz to biorę robotę. A to, co posłyszałem brzmi obiecująco.

Canis:
- Dobra chłopcy, nikt normalny na mieście nie wyraził by się tak o Georgu, a my lubimy samobójców, jest w porządku. - Powiedział i rozbawieni ochroniarze wrócili stacjonować przy drzwiach i oknach by nikt wam nie przeszkadzał.

- Dobrze, nie będziemy owijać w bawełnę, a ja wiem, że ty coś wiesz. Nie chcę grzywien, bo mam ich dość, hazard kwitnie. A najcenniejsza walutą jest wiedza, która można sprzedać lub wymienić. Skąd wiesz o organizacji bandytów   mających na celu kopalnie. Co wiesz o tym. Przywódcę znasz? słyszałeś coś? Mów szczerze, a dostaniesz kontakt. Czytałeś list? - Zapytał i przyglądał się uważnie analizując każdy twój najmniejszy gest, drżenie rak, brwi, wszystko by wiedzieć kiedy kłamiesz, a kiedy mówisz prawdę...

Lucas Paladin:
Lucas pomału miał go w garści. Teraz trzeba było umiejętnie wybrnąć i z tej sytuacji. Tym razem warto powiedzieć trochę prawdy. Gość da mi zaraz kontrakt, tak będzie się łatwiej dostać do M. Rekrut zaczął więc mówić:
- Nie czytałem listu, jednak z tego co dane mi było posłyszeć, próbuje się jednoczyć pomniejsze grupy w jedną zorganizowaną, a przewodzi niejaki M. Może kiedyś dane mi będzie go spotkać. Skoro większe grupy mają napadać kopalnie, to raz, że zyski niemałe, a dwa mniejsza szansa na porażkę. Druga sprawa, ja mogę działać natychmiast i jestem z zewnątrz, czyli... nikt mnie nie zna, to daje wam przewagę, a mi zarobek.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej