Tereny Valfden > Dział Wypraw
Czarna Polewka
Rikka Malkain:
Hmm...-Zaczęła się zastanawiać. Z zamyślenia wyrwał ją krzyk pisarczyka, który oznajmił wszystkim, że psy wreszcie coś znalazły.
-Zatrzymać się! Barti, sprawdź to szybko.-(Nie)Przyszły zięć naszego zleceniodawcy wyglądał jakby naprawdę lubił się rządzić. Odgarnął blond włosy za ucho i zaczął się przyglądać, jak myśliwy zeskakuje z konia i klęka obok psów.
To ślady niedźwiedzia. I wiem, gdzie go szukać. Niedaleko stąd chyba jest jaskinia. Najpewniej właśnie tam zimował, więc może jeszcze znajdziemy go w jej okolicy.
Mohamed Khaled:
No... To teraz mam szansę... - powiedziałem cichaczem. Zajmiesz tych dwóch? Czy może ja mam to zrobić? - zapytałem. Dla mnie było to obojętne. Jeśli ja miałbym ich zająć, miałem już pomysł. Jeśli ona, wziąłbym (nie)zięcia ku krypcie, i jebnął bym go tam.
Rikka Malkain:
Trójka pojechała do przodu na poszukiwania wspomnianej jaskini. Rikka z ociąganiem ruszyła za nimi. Do tej pory mężczyzna którego mieli zabić nie zwracał na nich niemal żadnej uwagi.-Odciągnę ich i co wtedy? Poczekajmy jeszcze trochę...
Mohamed Khaled:
Ty tu rządzisz... - powiedział jadąc dalej. Szczęscie nie zwracali na nas uwagi, nie pytali się czemu się zatrudnilismy u jego teścia. Szczęście... Patatajał dalej, myśląc. Nie myślał o zadaniu, myślał o ojcu który pozostał na kontynencie. On musiał uciekać...
Rikka Malkain:
Czas jakiś kluczyli po lesie, wreszcie jednak znaleźli grotę.
Ha! ÂŚlady wskazują na to, że zwierz dalej tu mieszka. Może być w środku nawet teraz...
To cudownie. Mam plan. Ktoś wejdzie do środka i wywabi niedźwiedzia na zewnątrz, wtedy ja wypale do niego z moich maleństw.-Nieznacznie położył dłonie na pasie za którym miał dwa pistolety. Pewnie prezent od narzeczonej. Wtedy myśliwy Barti chyba dojrzał coś ciekawego na ziemi, a psiarczyk nagle pilnie musiał wyczyścić swoich podopiecznych z zaschniętego błota.
Doceniam troskę mojego teścia.-Odezwał się nagle do nas.-Macie dbać o moje bezpieczeństwo. To jest chwila, w której możecie mi pomóc.-Uśmiechnął się zjadliwie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej