Tereny Valfden > Dział Wypraw
Czarna Polewka
Mohamed Khaled:
Dobrze... Klient naszym panem... - powiedziałem i zacząłem się zbierać... A! Czy możemy gdzieś tu przenocować? Czy może masz inne plany? - skierowałem drugą część wypowiedzi ku Ricce(? :P)
Rikka Malkain:
Lepiej, żebyście zostali na miejscu. Mam dla was przygotowane dwa pokoje. Rano zejdziecie na dół, na śniadanie. ÂŻeby nie wzbudzać podejrzeń zjecie ze służbą. Później wyruszycie na polowanie.
W porządku. Którędy do tych sypialni?
Mój lokaj was zaprowadzi.-Kruki dostały małe, niemal nieumeblowane pokoje. Nie było jednak na co narzekać, każdy miał wszak łóżko. Nad ranem poznany wcześniej lokaj zaprowadził zabójców na dół. Zjedli w kuchni lekkie śniadanie, po czym udali się na zewnątrz. Mieli tu poczekać na resztę. Gdzieś w okolicy krzątał się już psiarczyk zbierając swoje psy. Był też myśliwy, który siodłał konie. Brakowało jeszcze najważniejszej osoby.
Mohamed Khaled:
Sam siadłem już na konia, wcześniej karmiąc go jabłkami które zabrałem z twierdzy. Brakowało naszego celu, lecz i tak teraz nic nie można było zrobić.
Obserwowałem ukradkiem naszych towarzyszy, którzy przez swoje uczestnictwo utrudniali jeszcze bardziej robotę. Zagadałem szeptem do Rikki. Masz pomysł, jak to zrobić?
Rikka Malkain:
Bo ja wiem? Najłatwiej byłoby wepchnąć go w paszczę jakieś leśnej bestii, o ile na taką natrafimy. Tylko co z tą dwójką?-Wskazała dyskretnie na łowce i psiarczyka. Oboje stali gotowi do drogi kilka metrów dalej, zachowując też dystans pomiędzy sobą nawzajem. Nie wyglądało na to, żeby się lubili. Po chwili zjawił się i cel.
Aaa... To wy macie mnie ochraniać? No, postarajcie się mi nie zasłaniać gdy będę strzelał. Barti! Wszystko gotowe?
Tak paniczu...-Odpowiedział myśliwy.
To dobrze. Niestety wasz pan źle się poczuł, więc musimy wyruszyć bez niego. Gdzie mój koń? Aha, tutaj.
Po chwili wszyscy byli już w siodłach. Pierwsze ruszyły psy, dwa wielkie brytany, za nimi jechał ich opiekun, później myśliwy, w środku nasz cel, oba Kruki trzymały się nieco z tyłu.
Mohamed Khaled:
Szkoda że nie jedziemy w góry - szepnąłem do Rikki - zepchnąłbym go z urwiska... Oboje jechaliśmy tyłu, a ja korzystając z okazji polerowałem katanę. Obmyślałem także scenariusze, jakby go zdjąć. Jakbyśmy na coś trafili - rzekłem cichaczem - to spróbuje go odciągnąć. Ty wtedy mogła byś się zająć tamtymi dwoma... Użyj swoich wdzięków, czy coś i ich odciągniesz. Ja spróbuje wtedy naprowadzić na zwierze nasz cel.. A jak przyjdzie co do czego, to go podkoszę, i przypuszczając to coś rzuci się na leżacego..... Potem dane zwierze dobije, i powiem że nie zdążyłem zareagować...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej