Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jak dobrze być już w domu!
Mohamed Khaled:
Dotarliście tam, i już od skraju lasu czuliście zapach kolacji. Przez okno ujrzałeś matkę i dzieci. Cudny widok przy zachodzącym słońcu. Leonardo wbiegł do domu, rzucił gdzieś tam sprzęt i przywitał się. Zamachnął do Ciebie, w geście zaproszeniowym.
Gordian Morii:
Nim przyjąłem zaproszenie skorzystałem najpierw z wiadra wody, które stało przed domem i umyłem sobie ręce i twarz.
- Już idę. - powiedziałem do Leonarda i wszedłem do domu, gdzie żona mężczyzny przygotowała kolację
- Nie lubię tak zwalać się na głowę i jeszcze domagać się jedzenia, ale gościnności się nie odmawia. Postaraliśmy się z Leonardem jakoś powstrzymać te zwierzęta, a potem zaraz będę was prosił o wskazanie drogi do domu waszego ojca, bo tę sprawę trzeba traktować priorytetowo.
Mohamed Khaled:
Teraz to nie ważne.. Teraz ważny posiłek... Uratowałeś mi życie, więc jesteś mym honorowym gościem - powiedział Leonardo, a żona znikła w kuchni. Zaraz potem pojawiła się z pięcioma talerzami zupy. Postawiła je na stole, siadła i zaczęła się modlić. Po modlitwie zaczęliście jeść.
Gordian Morii:
Kiwnąłem tylko głową i zająłem się konsumpcją tego co podała małżonka Leonarda. Nie byłoby w dobrym geście odmawianie posiłku ani upieranie się przy swoim gdy gospodarz mówi co innego. Jedliśmy zatem, a gdy skończyliśmy odsunąłem talerz i powiedziałem - Dziękuję za kolację. - po czym zamilkłem czekając na wyjaśnienia o które prosiłem wcześniej.
Mohamed Khaled:
Gdy wszyscy już zjedli, Leoś odesłał dzieci do pokoju. A więc... Mój ojciec mieszka jakieś trzysta metrów za jamą którą widzieliśmy. Ma na usługach pięciu bandytów, więc przy mojej pomocy poradzimy sobie z nimi...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej