Tereny Valfden > Dział Wypraw

Jak dobrze być już w domu!

<< < (11/13) > >>

Gordian Morii:
- Chcesz zabić własnego ojca? - zapytałem zdziwiony - Przecież to woła o pomstę do bogów. Nie możemy tego tak załatwić. Opowiedz mi o tej śmierci i tym dlaczego Twój ojciec Cię znienawidził.

Mohamed Khaled:
Może nie zabić, a uszkodzić. - odrzekł - Tą osobą, która wtedy zginęła... To był mój brat... Nabrałem go, że ojciec go woła, i wbiegł pod czyjś bełt. Ludzie dowiedzieli się, jak to się stało, i zaczeli mnie wytykać. Ojciec to znosił do niedawna, lecz już nie wytrzymał...

Gordian Morii:
- Ahhh czyli sprawa jest trochę bardziej skomplikowana... Ale od czegoś tu jestem. - powiedziałem i wstałem od stołu. Założyłem płaszcz i przypiąłem do pasa miecz.
- Ty zostań tutaj, gdybym nie wrócił poślij do Atusel, że trzeba jednak wybrać tę drugą drogę. Dobrej nocy wam życzę. - powiedziałem i wyszedłem z domu. Zabrałem konia i założyłem siodło na jego grzbiet. Szybko zapiąłem popręgi i wsiadłem na niego. Ruszyłem na zachód szerokim kołem mijając miejsce w którym zastawiliśmy sidła na zwierzęta. Jechałem w kierunku kryjówki, czy też raczej siedziby ojca Leonarda.

Mohamed Khaled:
I dotarłeś tam. Dom, a raczej mini twierdza z drewna. W wejściu stał strażnik, reszty nie widać. Słyszysz jakieś krzyki z okna na górze.

Gordian Morii:
Podjechałem spokojnym tempem do bramy i w odpowiednim, jak nakazywała formuła, miejscu zatrzymałem się.
- Witaj. Chciałbym rozmawiać z właścicielem tego miejsca. Przybywam w sprawie jego syna.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej