Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa do Mirty II - ujawnienie upiora
Canis:
W tym czasie Salazar odskoczył w kierunku ugryzionego prędzej bandziora. ÂŚlina, którą raczył ranę po ugryzieniu spowodowała drastyczne osłabienie człowieka. toksyny oraz bakterie wprowadzone do krwiobiegu spowolniły i osłabiły go o połowę czyniąc go niewielkim zagrożeniem. Salazar wyciągając sztylet przed siebie wbił go prosto w czaszkę, przeszywając płaty czołowe, jak i zresztą wewnętrzne części mózgu (o ile tam był) powodując automatyczną śmierć dla petenta.
Słysząc słowa Rakbara od razu zerwał się na nogi i ruszył w kierunku pochwyconego w telekinetyczne sidła bandyty. Bez zastanowienia wykonał pchnięcie z dołu do góry ostrzem wbijając ostrze między żebrami i godząc w serce. W wyniku uszkodzenia serca, po paru sekundach ciało przestało się ruszać.
2x Ochroniarz (w tym: 1 średnio ranny)
Rakbar Nasard:
- Anash! - wykrzyczał.
Skierował stworzony przez siebie pocisk magmy w ostatniego sprawnego bandytę. Pocisk uderzył w tors i wybuchł. Ofiara straciła ręce w wyniku eksplozji. Ponownie pancerz okazał się godny, by stawić czoła magii. Jednak nie był on kompletny, przez co nieosłonięte części ciała były bezbronne. Tryskająca krew z oderwanych kończyn zalewała otoczenie, tworząc w końcu małą kałużę, w której leżał zakrwawiony bandyta. Zmarł po chwili.
- Zostałeś ostatni, bohaterze.
Ostatni z rabusiów osłabł znacznie, pomimo swoich usilnych starań nie dał rady zatamować krwotoku. Nie bronił się nawet; ledwo utrzymywał kontakt z otoczeniem. Adept widząc to, miłosiernie odciął mu głowę jednym ciosem.
Po skończonej walce przeszedł się po ciałach, przeszukując je dokładnie. Zabrał również 3 bandyckie miecze.
- Gdzie ten skradziony towar?
Biorę:
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.
Canis:
// Wszystkie bronie otrzymują status zniszczony, poprawne statystyki dostaniesz na zakończeniu wyprawy.
Przeszukując zwłoki natrafiliście na miech 210 sztuk grzywien. Salazar lekko cię zachaczył dłonią chcąc zatrzymać i coś powiedzieć.
- Tych Grzywien tu nie musiało być. co zdobyte to nasze... - Powiedział i mrugnął delikatnie, na znak, aby nie mówić o odzyskaniu skradzionego dobra.
Poczym już lekko senny wsiadł an kuca i kierował się do wieśniaka, którego dom podpalono po rabunku...
Rakbar Nasard:
Adept, zmęczony nieco po walce, skierował swojego konia w stronę powrotną, tuż za swoim kompanem. Miał okazje nieco odpocząć. Nie wiedział jak daleko znajdują się do wioski.
- W trudnych warunkach przyszło nam podróżować - powiedział do Salazara.
Canis:
Salazar wrócił się do napadnietego wieśniaka oraz mieszkańca Mirty, którzy czekali w oddali i przyglądali się walce z dużej odległości.
- Jeżeli coś zrabowali, to dobrze to ukryli, nie znaleźliśmy niczego wartościowego poza ich własnością... przy nich.
- Aha... no trudno, ale dziękuję wam za pomoc, mam nadzieję, że już nic mnie nie będzie nękało...
Powiedział dziękując za pomoc. Wieśniak wrócił na teren swojej posesji, a trójka wyruszyła do Mirty.
- Już się pomału zbliżamy. - powiedział i wskazął palcem na dynię stojącą na śniegu, wewnątrz niej była świeca, pięknie wyglądała dynia z wyciętym uśmiechem na twarzy. - Płonie tak już od 3 miesięcy...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej