Tereny Valfden > Dział Wypraw

Za ciosem [polowanie]

<< < (3/13) > >>

Gordian Morii:
-Czyli mamy już wszystkich. - stwierdziłem i dosiadłem konia.
- W drogę! - uderzyłem konia piętami i kłusem ruszyliśmy w kierunku północno-wchodnim, gdzie według mapki znalezionej u kłusowników znajdować miał się kolejny obóz myśliwych o wątpliwym poziomie legalności działań.
Księżyc oświetlał nam drogę, tak, że było bardzo jasno (jak na noc oczywiście), a że trakt wiódł przez dosyć bezpieczne tereny, to nie było potrzeby "spinania się" i można było zwyczajnie porozmawiać.
- Zlecenie na skóry? A któż to taki chętny na pozbawienie gildii części dochodu?

Melkior Tacticus:
- Salazar z Krwawych Maczug czy jakoś tak. Nikolai z tego co wiem nie chciał spuścić z ceny, nie wiem ile chciał. Wiem że ja na tym zyskam i zyska rodzinna firma. Chyba że ÂŁowczy mają monopol na obrót trofeami?

Gordian Morii:
- Nie, nie w żadnym wypadku, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. - odparłem. - Zwykła ciekawość.
Dojechaliśmy do niewielkiej poręby, w której pracowało dwóch drwali. W sumie to pracowaliby jeśli przyjechalibyśmy za dnia, a o tej porze przywitało nas tylko szczekanie psa. Poinformowani wcześniej o naszym przybyciu bracia (bo owa "para" była rodzeństwem) czekali na nas pod chatą zabijając czas słabym winem.
- Witajcie. - rzekłem na przywitanie, na które Ci tylko skinęli głowami.
- Tak jak się umawialiśmy, zostawiamy u was konie, a odbierzemy je gdzieś przed południem. - dodałem, co spotkało się z podobnym gestem i zsiadłem z konia.
- Idziemy tam. - powiedziałem wskazując na ścieżkę biegnącą prosto w ciemny las (gdzie wilki zjedzą nas..)

Melkior Tacticus:
- Ciekawość dobra rzecz. Czasem niebezpieczna jak uczył mnie Zeyfar Navarre swego czasu. - powiedział idąc za Gordianem.

Gordian Morii:
Weszliśmy w ciemny bór już w milczeniu. Od tak, aby nie płoszyć zwierzyny. Nie uszliśmy nawet mili gdy bór przerodził się w wycinkę. Wszędzie leżały powalone drzewa i obrobione już bale, widać drwale nie próżnowali. Teren był dosyć odkryty, ale dosyć późna pora raczej gwarantowała nam bezpieczeństwo. Nie mniej trzeba było zachować czujność.
-Przejdziemy skrajem wycinki, osłonięci cieniem drzew. Nie warto wystawiać się ludziom ani drapieżnikom.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej