Tereny Valfden > Dział Wypraw
Meandry mej pamięci - V
Hagmar:
Aragorn poszedł za płomyczkiem.
Izabell Ravlet:
I utknął w jakimś bagnie, bo to zły błędny ognik był
Hagmar:
Kurwa... Był draconem, a skoro był w swoim ciele to i mógł wylecieć z bagna. Tak też zrobił. Zamachał szkrzydłami i wrócił w strone ołtarzyka.
//Poprosze koło ratunkowe...
Izabell Ravlet:
//Gdzie tak pędzisz? Dobrze szło :)
Wydobycie się z trzęsawiska nie było takie łatwe. Nim to zrobiłeś, pojawiło się wokół mnóstwo światełek. Kolejne błędne ogniki. Taka ich ilość była zdecydowanie nienaturalna. Skutecznie zasłoniły ci widok, światło raziło w oczy. Zaczęły się zbliżać, a ty padłeś nieprzytomny.
Zbudziłeś się. Trwało to sekundę w pamięci maurena, lecz nie wiadomo, ile czasu leżał on kiedyś w rzeczywistości. Odruchowo zacząłeś sprawdzać czy masz wszystko przy sobie. Które miejsca na swoim ciele przeszukujesz? To nie był typowy dla ciebie odruch, więc musiał pochodzić od Darlenita. O co mógł się on tak martwić?
Hagmar:
Nie wiedzieć czemu Dracon sprawdził... kieszenie. Tak jakoś.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej