Tereny Valfden > Dział Wypraw
Meandry mej pamięci - V
Izabell Ravlet:
Słowa, które zapisane były na pergaminie były nienaturalnie wyraźne. Darlenit musiał wielokrotnie wertować ten list. Było tam sporo o jego dzieciństwie, rodzicach rodzinie. Szczególną uwagę zwróciłeś na nazwisko "Navarre" i imię ojca ojca. Maureni mieli w zwyczaju używać tych dwóch elementów razem z imieniem ojca, przedstawiając się. Wspomniane wyżej nazwisko i imię było identyczne z tym, którego używał Zeyfar. Nasuwał się pewien wniosek...
Hagmar:
Wtedy dowiedzieli się że są rodziną...
- Nic strasznego, sam zobacz. Kuzynie. - Rzekł do Zeyfara wręczając mu list. Oby to tak było.
Izabell Ravlet:
Zeyfar zrobił zdziwioną minę, a drugi ty taką po prostu głupią. Czytał list, a ty patrzyłeś mu przez ramię. Kartka papieru rozbłysła światłem i zmieniła się w fioletową kulę. Mauren zdawał się tego nie zauważać i dalej "czytał". Jeśli byś się obrócił, posążek za tobą zniknął.
Hagmar:
Ok. To chyba dobrze... Dracon czekał co będzie/było dalej
Izabell Ravlet:
Ty czekałeś, a rzeczywistość wokół drgnęła. Zaraz potem zaczęła się już porządnie trząść, a nawet rozglądać w niektórych miejscach. A kula pulsowała, czekała na ciebie
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej