Tereny Valfden > Dział Wypraw
Meandry mej pamięci - R
Izabell Ravlet:
Z momentem, w którym kula dostała się w twoje ręce, świat zawirował. Przez kilka chwil znów byłeś tylko cudzą podświadomością w umyśle Darlenita.
Trafiłeś do kolejnego miejsca. Ponownie nic nie widzisz i nie słyszysz. Jedyne, co, póki co, dociera do ciebie to zapach świeżych ziół.
Elrond Ñoldor:
- Oho, robi się... nieciekawie - powiedział próbując odzyskać zmysły. Nie cieszył go fakt, że jest właśnie bezbronny niczym owieczka na łące.
Izabell Ravlet:
Wszystko wróciło do normy. Stałeś pod jakąś chatką. Ziołowy zapach pochodził z ogródka nieopodal. Nie było tam warzyw, lecz same zioła. Pośród nich krzątał się starszy mężczyzna, nadzwyczaj zwinnie zbierając niektóre okazy.
Elrond Ñoldor:
Elrond jak gdyby nigdy nic, podszedł do mężczyzny i się przywitał.
- Witaj.
Izabell Ravlet:
- O, Darlenicie! Wróciłeś szybciej? Dostałeś ten chleb? - zapytał, nie widząc bochenka w twoich rękach.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej