Tereny Valfden > Dział Wypraw

Meandry mej pamięci - M

<< < (4/11) > >>

Izabell Ravlet:
Ruszyłeś z tłumem dalej. Kilka twarzy kojarzysz - nowicjusze i młodzi magowie Gildii. Wiele jest jednak rozmazanych. Najbliżej ciebie, po prawej, idzie chłopak. Zamiast lilii niesie posążek. Jest tak blisko, że czujesz nieprzyjemne wibracje. Nie powinieneś go chyba dotykać. Przed wami długa droga wzdłuż kamiennych posągów. To pora na jakąś ciekawą refleksję, nieprawdaż?

Devristus Morii:
Elf szedł i rozmyślał nad tym, kto będzie szkolił przyszłych Inkwizytorów, jednak jego myśli cały czas schodziły na zmarłego elfa...

Izabell Ravlet:
//Nie ma, wymyśl coś sam. A jak już czujesz potrzebę zerżnięcia z historii Darlenita, to ubierz ładnie we własne słowa. :)

Devristus Morii:
//Tu bawimy się Twoimi, a nie moimi wspomnieniami, więc jeśli jest potrzeba wcielenia się w Ciebie to będe zrzynał ile będe chciał.

Bidny ja, bidni studenci. Kto będzie Nas uczył na łowców? Może Administrator? A może któryś z opiekunów filii? Gordianie czemuś mi to zrobił i odszedł...

Izabell Ravlet:
//No ale ty nie masz pojęcia o tym, co myślał Darlenit w tej sytuacji, chyba że podeślę ci jakąś wskazówkę. Ciągle jesteś sobą. Naprawdę rozmyślałbyś o szkoleniu inkwizytorów?

Droga minęła zaskakująco szybko dzięki twym głębokim przemyśleniom. Dotarliście do miejsca, w którym złożono ciało elfa. Widziałeś siebie, zamykającego grób. Nowicjusze i adepci podchodzą po kolei do zmarłego mistrza, żegnają się z nim osobiście i składają wokół przyniesione lilie. Tłum gwałtownie pchnął cię w przód.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej