Tereny Valfden > Dział Wypraw
Bo wyrzucenie z siodła boli [polowanie Gordiana, Melkiora i Arcusa]
Gordian Morii:
- Ano nieciekawa. - zgodziłem się z towarzyszącym mi myśliwym.
- Chociaż z drugiej strony mgła jest dla nas sojusznikiem, bo żaden z nas nie jest ekspertem w ukrywaniu się w lesie. Dlatego możemy mieć większe szanse na podejściu tych kłusowników. Ale teraz już cicho, bo zbliżamy się do miejsca, w którym znalazłem jelenia. Zatrzymajmy się tam. - powiedziałem do Melkora wskazując mu na złamane drzewo pokryte wszelkimi rodzajami mchów i porostów.
Zajeżdżając pod wskazaną wcześniej pozycję zostawiłem tam konia i przywiązałem go do drzewa.
-Dalej pójdziemy już pieszo, bo nie będziemy myśleli na szybko co zrobić z końmi, jeżeli dojdzie co do czego. Martwi mnie tylko to, że nasz towarzysz wampir jeszcze nie wraca. Mam nadzieję, że nas odnajdzie. Chodźmy.
Melkior Tacticus:
- Jeśli nie znajdzie to jego strata. - powiedział elf schodząc z konia po czym przywiązując go do drzewa. Poklepał jeszcze rumaka po szyi i ruszył w ciszy za Gordianem z przygotowanym łukiem. Ot na wszelki wypadek.
Gordian Morii:
//: Od razu uprzedzam, że polowanie trwa max do jutra, więc byłoby miło, jakbyście byli aktywni:)
Pokiwałem tylko porozumiewawczo głową i już bez słowa ruszyłem w las. Celowo nie wracając na szlak staraliśmy się odszukać ślady bytności kłusowników, w postaci połamanych gałęzi, martwych zwierząt czy pułapek na owe stworzenia zastawionych. Nie uszliśmy daleko, gdy prawie wpadliśmy do zamaskowanego wilczego dołu, który sądząc po rozmiarach przygotowany był na niedźwiedzia, albo innego wielkiego zwierza.
Nic jednak z tym nie zrobiliśmy, by nie zdradzić swojej obecności i łukiem obeszliśmy to miejsce kierując się do martwego jelenia, który kilka dni wcześniej przestraszył mojego konia.
Zapach rozkładającego się mięsa roznosił się już od kilku dobrych chwil a wszędobylska wilgoć jeszcze potęgowała ten efekt sprawiając, że już po kilku minutach ubrania przesiąknęły tym nieprzyjemnym zapachem, który jak areozol osadzał się na skórach i materiałach, w które byliśmy ubrani.
Truchło jelenia przywołało z lasu nie tylko nas. Dostrzegliśmy kilka wilków, zajętych rozczłonkowywaniem tego co pozostało ze zwierzęcia.
7xWilk
//: Zwierzęta zajęte są jedzeniem, nie widzą nas ani jeszcze nie czują.
//: Jest wczesne przedpołudnie, widoczność średnia.
//: Wilki stoją od nas w odległości strzału z łuku.
Melkior Tacticus:
Elf przykucnął i zajął dogodną pozycję, nałożył strzałę na cięciwe i wycelował w najbliższego wilka. Strzała poszybowała prosto w kark bestii, zwróciło to zapewne uwagę reszty stada. Melkior miał już gotową drugą strzałę którą posłał prosto w wilczy łeb.
Wilki 2/7
//Jesteśmy w lesie? Bo nie jestem w 100% pewien czy mam te 2 finiszery.
Gordian Morii:
//:Tak stoimy cały czas w krzakach, a nad nami szumi las.
Gdy pierwsza strzała Melkiora ugrzęzła w czaszce wilka ja też przygotowałem się do ataku. Zdejmując łuk z pleców lekko ugiąłem nogi i przyjąłem pozycję do strzału. Dalej wszystko postępowało machinalnie. Ręka dosięgnęła strzały, która zaraz wylądowała na łuczysku, broń zatrzeszczała przed strzałem, a potem wilk tylko jęknął przeszyty pociskiem.
W sumie to zaraz za nim padł kolejny rażony kolejnym strzałem elfa. Pozostałe wilki rozbiegły się z miejsca w którym stały i teraz ruszyły na myśliwych.
-Na drzewo! - krzyknąłem tylko i wybijając się z obu nóg chwyciłem gałąź znajdującą się pół metra wyżej mojej głowy. Bezproblemowo podciągnąłem się i oplatując konar nogami znalazłem bezpieczne miejsce chroniące przed drapieżnikami.
3/7
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej