Tereny Valfden > Dział Wypraw

Bo wyrzucenie z siodła boli [polowanie Gordiana, Melkiora i Arcusa]

<< < (2/9) > >>

Arcus:
Arcus spostrzegł myśliwych, którzy prawdopodobnie wybierali się na łowy. Były to dla niego obce twarze, jednak wspólne polowanie byłoby świetną okazją, aby zdobyć nowych kompanów. Po krótkiej chwili podszedł do nich.
- Witajcie, jestem Arcus. Zakładam, że wyruszacie polowanie, mam rację?

Gordian Morii:
- Nie mylisz się. Jedziemy na polowanie i utarcie nosa kilku obwiesiom, którzy powiedzieli sobie, że mogą być mądrzejsi od nas. Jak masz łuk, jakiś ciemny płaszcz i konia to możesz jechać z nami. Zakładam, że wrócimy przed zmrokiem. - odpowiedziałem kolejnemu myśliwemu, który zgłosił swoją chęć do udziału w tej niezwykle szalono-zabójczej misji, którą wspólnie z Melkorem zamierzaliśmy podjąć.
-Aha. Gordian Tinuvel, ale Gordian wystarczy. - dodałem.

Arcus:
- Miło mi Cię poznać. Chętnie wyruszę z Wami, jednak wcześniej powinienem zaopatrzyć się w odpowiednie ubranie. Możecie wyruszyć beze mnie, jeśli nie wrócę w ciągu godziny. Bez obaw, dogonię Was. - odpowiedział, po czym udał się gdzieś.

Gordian Morii:
-Dobrze Melkorze, jedziemy. - powiedziałem do myśliwego i poprawiłem popręgi siodła. Wiążąc pod szyją płaszcz włożyłem stopę w strzemię i wskoczyłem na grzbiet wierzchowca. Nie było sensu dłużej czekać, wszak już wstawał nowy dzień.
Arcus powinien zaraz wrócić, a jeżeli nie wróci to będzie to dla niego najlepsza szkoła tropienia. Dzień wstawał mglisty i ciężki. Chmury całkowicie zasnuły niebo, a pomiędzy drzewami unosił się mglisty opar ograniczając widoczność do kilkunastu metrów.
Jeźdźcy ruszyli na południe, traktem w kierunku Efechidon, gdzie kilka dni wcześniej znalazłem martwe zwierze.

Melkior Tacticus:
Melkior nie zdążył przedstawić się wąpierzowii bo ten zniknął szybciej niż się pojawił. Elf wsiadł na konia i pojechał za Gordianem.
- Paskudna pogoda co nie?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej