Tereny Valfden > Dział Wypraw
Test zaufania #2 Szarleja. i Salazara
Hagmar:
Szarlej:
"ÂŻołnierze" odkrzyknęli radośnie "hurra". Wsiedli na konie i czekali na rozkaz.
//Teraz musimy czekać na Salazara.
Canis:
Salazar więc mknął w kierunku K'efir. Tą "wredną sukę" Renfiri będzie trzeba dorwać, będzie pewnie wiedzieć że mi jej sługusy kompana ukradły. Rozmyślał Salazar mknąc w kierunku do którego ślady się urwały, założył, że strażnicy przepuścili porywaczy.
Hagmar:
Salazar:
Dotarłeś do K'efir o zmroku, pech chciał że zaczęło lać. A dżungla ma to do siebie że deszcz nie pada, tylko spada. Już chciałeś wbiec do ratusza gdy zatrzymała Cię sama Renfri i Chui.
- Możesz nam powiedzieć co tu się kurwa wyprawia? Był tu jakiś czub twierdzący że ześle na nas gniew Bobra czy coś. Pierdolił coś o Tyrze i Ekkerund grożąc że spali mi miasto. Zapytała kobieta.
//Szarlej, możesz ruszać. Jeden z żołnierzy częstuje cię wódką nie możesz sie oprzeć.
Canis:
- Bobra? Czekaj czekaj o wielka pani, to ja tu przychodzę po wyjaśnienia. W karczmie mój kompan w podróży, Szalej., biały człowiek, został uprowadzony z karczmy na szlaku handlowym, wiecie, knajpa "Pod kozim kopytem". Karczmarz, został zamordowany. Czym prędzej ruszyłem w tę stronę, bo tu prowadzą ślady. Pijani strażnicy karczmy nic nie widzieli, tylko to że w tę stronę wywieziono mojego człowieka. A mieliśmy wykonać Test zaufania dla Tyrra... - przerwał na chwilę. - Chwila moment, Tyrr nas wysłał do karczmy, tam karczmarz nas ugościł i miał dać nam zlecenie do wykonania, poszedłem za potrzebą do latryny, a wracając patrzę i widzę, ze kompan uprowadzony, karczmarz z jęzorem na wierzchu i ruszyłem tutaj.
- Gdzie ten czub z tym całym swoim wyimaginowanym bobrem? Chyba wysłaliście kogoś za nim... radzę postawić straże w pełną gotowość, bo coś czuję, że to co groził może tu lada chwila zajść w postaci bandy fanatycznych bobrowników.
Aż przypomniał sobie historie rodem z kolonii górniczej w Khorinis, i pięknego wybrańca Beliara w osobie śniącego. A takie bajki...
Szarleǰ:
Chwilę po tym, jak napił się banię z jednym z bobrowników, osiodłał konia, wskoczył na jego grzbiet, następnie zataczając koło dobył miecza i unosząc go ponad otaczający go tłum dał znak do wymarszu. - Ruszajcie bracia! Na K'efir!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej