Tereny Valfden > Dział Wypraw

Test zaufania #2 Szarleja. i Salazara

<< < (9/17) > >>

Canis:
Salazar zatem przyjrzał się miejscu gdzie siedział Szarlej. w poszukiwaniu jakichś śladów. Mógłby zostawić kartkę jak nie mógł na mnie zaczekać. pomyślał lekko oburzony faktem zostawienia go samego podczas gdy czekają na zadanie. Aha! może poszedł już wykonywać i liczy ze go dogonię! Zaświtało mu w głowie i udał się  na poszukiwania karczmarza, nie widząc go w kuchni ruszył na zaplecze. Gdy dojrzał karczmarza próbował go obudzić, ocucić czy coś w tym stylu, by z nim porozmawiać... Chwycił za barki lekko potrząsnął, sprawdził czy oddycha, podarł się do niego trochę w stylu:

- Hej ty, pobudka!

//Wejście do karczmy, palisady czy jakoś tak pilnują strażnicy? Tak przynajmniej było gdy poprzednio byłem w tej karczmie. Mogę rozumieć, ze jest noc?

Hagmar:
//Jest noc i tak są strażnicy na zewnątrz.
//Zobaczyłeś jęzor wystający z gardła karczmarza.

Canis:
Zostawiwszy ciało wybiegł szybko jak mógł na zewnątrz do strażników.

- Panowie! Zbrodnia! Karczmarz jest w stanie spoczynku, jęzor ma wywleczony z gardła i leży tam jego ciało, na zapleczu, a mojego znajomego, kompana nie ma, podejrzewam, że został uprowadzony, co tu się stało gdy byłem w wychodku?! Ktoś stąd odjeżdżał? słyszałem jakieś "wio", gdzie się udali, panowie trzeba to posprzątać i śledztwo przeprowadzić. Kto gdzie i jak odjechał, czy jechał z nimi taki człowiek, zapewne nie z własnej woli. Widzieliście coś?

Szarleǰ:
Obudziłem się. Bolała mnie głowa. Słyszałem toczący się wóz, a dopiero po chwili zorientowałem się, że właśnie na nim jadę. Otworzyłem oczy, chyba ktoś mnie pilnował. - Co do... - Mruknąłem. Rozejrzałem się dokoła i ni w ząb nie mogłem określić gdzie jestem, było ciemno. - Salazar? ...

Hagmar:
W innym czasie:
Szarlej: Boli Cię głowa, NIC nie pamiętasz. Nazwisk, imion, dat, miejsc, swojego imienia, NIC. Wiesz że żyjesz i oddychasz, w dodatku jesteś nagi. Leżysz w celi w jakim jakby loszku. Ale nie wiesz że to loszek i cela. Twój umysł to łajno kretoszczura.

Pare godzin wcześniej, karczma.
- A ja szem szoś fiszał <hyk> Yak tfuch takich wyprowaszaało tego kogoszzz z tond. Odparł jedyny w miarę trzeźwy koleś po czym padł na ryj.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej