Tereny Valfden > Dział Wypraw
Test zaufania #2 Szarleja. i Salazara
Hagmar:
- Na zewnątrz mamy elegancki wychodek.
Canis:
- Dzięki! - Odpowiedział i wyszedł na zewnątrz w poszukiwaniu tego eleganckiego wychodka. Cholera no nie wyrobię, gdzie ta buda... Myślał, po czym dojrzał mały drewniany przybytek z pięknym, spadzistym dachem i wyrytym serduszkiem na drzwiach. Rzucił się weń i opuściwszy spodnie lał w otwór w desce.
Hagmar:
Tym czasem Szarlejowi zachciało się spać. Padł na ryj twarzą w jajecznicy i zasnął. Salazara zaś wzięło jeszcze sranie... tymczasem karczmarz dzremał w kuchni z jęzorem wywleczonym przez gardło. W tym samym czasie dwie łyse mendy chwyciły Szarleja i wywlekłwszy z karczmy rzucając go na wóz. Salazar usłyszał tylko głośne "wio" i smagnięcie batem, nic dziwnego w zajazdach.
Szarlej: Jesteś nieprzytomny na 2 posty
Canis:
Po krótkim posiedzeniu wyszedł z wychodka i nie wiedząc co się dzieje elegancko sobie ziewnął i rozejrzał się, w którym kierunku odjechał wóz. Po dojrzeniu gdzie, bądź niedojrzeniu wcale, wrócił na salony karczmy i chciał znaleźć Szarleja, nie mógł tego zrobić, bo go wywieziono... szybko rozejrzał się po karczmie w poszukiwaniu karczmarza bądź nie w sztok pijanej osoby, która mogła by coś wiedzieć... No kurcze załatwił sobie nocleg jak mnie nie było? zadawał sobie pytanie Jaszczur.
//Prosił bym o informację w jakim kierunku jechał wóz, o ile jechał (w sensie o ile widzę), oraz czy mam w karczmie kogoś w miarę trzeźwego na wygląd co by go zagadać...
Hagmar:
//Nie wiesz nic po za tym że jakiś gość wyjechał PRAWDOPODOBNIE wozem. Wszyscy w karczmie, czyli całe 6 osób jest pijane.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej