Tereny Valfden > Dział Wypraw
Test zaufania #2 Szarleja. i Salazara
Canis:
- Bo widzisz, większość mężczyzn ma jeden ogonek, ty też, ja mam dwa, nie sądzę, żeby mi to przeszkadzało, ba nawet pomaga w ekstremalnych sytuacjach. - Zażartował na uwagę z ogonkiem, po czym spojrzał w swój kufel złotego dobra i rzeczywiście dojrzał tam kroplę na dnie, która nie mogła się zmarnować. Wykonał genialny manewr taktyczny, położył kufel na bok, opierając dno o blat stołu, bok podparł uchem od boku, zaś górną część, otwór ułożył na jednym palcu, czekał, aż ze wszystkich ścianek, denka spłynie w jedno miejsce. po kilku sekundach siorbnął po raz ostatni miodu, po czym z delikatnym uderzeniem odstawił kufel na blat.
- Jajecznica... i to na grzybkach... nie wiem czy można ryzykować tych grzybków. Różnie to bywa, wiele potworów biega po naszym świecie, ale różowych słoni, fikcyjnych zwłaszcza wolał bym nie spotkać... Poza tym, pamiętajmy o zadaniu, powoli z alkoholem. Przy poprzedniej misji miałem okazję walczyć z dwoma podchmielonymi strażnikami, okazali się niezbyt trudnymi przeciwnikami.
Powiedział po czym spokojnie rozsiadł się obserwując co się dzieje w karczmie i kontynuując rozmowę.
- Zastanawiam się, jak ciężki test dla nas ma, że i karmi i poi...
Szarleǰ:
Szarlej najadł się jajecznicą do syta.
- Mam nadzieję, że zdążymy ją wykonać, zanim zgłodnieję. Chociaż patrząc na tempo tego krasnala, nie wydaje mi się. Chyba już najwyższy czas zabrać się do roboty... Powiedział, już lekko znudzony czekaniem na karczmarza, który miał wydać im polecenia.
Canis:
- Ja mówiąc szczerze jestem trochę innego zdania, skoro jest tutaj tłoczno, to z pewnością jest popołudniowa bądź nocna pora, o poranku raczej tu ciszej i mniej tłoczno. Gdybyśmy przemierzali teraz trakt, a niechcący spotkali byśmy bandę rozszalałych bandytów, nie byłbym zbyt pomocny w likwidowaniu ich, zaś gdy wyczekamy tutaj do późnej pory nocnej, czy nawet do poranka, będzie lżej. Spokojnie czas zleci, a on przyjdzie i opowie o zleceniu...
Hagmar:
Salazar: Czujesz pilną potrzebę udania się za mniejszą potrzebą fizjologiczną.
Canis:
- Wybacz Szarlej... ciśnienie mi skoczyło! - powiedział i szybko wstał. ruszył do karczmarza pędem, niczym wiewiórka za orzechem.
- Karczmarzu drogi, powiedz mi proszę, gdzie znajdę tutaj latrynę... wychodek, toaletę, cud technologii zwany toi toiem? Ale proszę, szybko! - prosił błagalnym głosem jaszczur.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej