Tereny Valfden > Dział Wypraw
Test zaufania Szarleja #1
Szarleǰ:
W karczmie było dość głośno, pomimo tego panował tutaj raczej ponury nastrój. Strudzeni krasnoludzcy hutnicy i wszelkiej maści inni zapracowani obywatele Ekkerund przybywali tutaj odpocząć po ciężkim dniu pracy i napić się miodu, piwa bądź innych bardziej wyszukanych trunków. O ile takie w ogóle można było tutaj dostać. Wewnątrz karczma niewiele różniła się od tej, w której spotkałem się z Tyrrem, tym razem jednak, jako że mój wizerunek niezbyt wyróżniał się spośród tłumu (może poza wzrostem), przyciągałem znacznie mniej uwagi tubylców. Podszedłem do lady za którą stał brodaty karczmarz i spozierał na mnie spode łba. Wyglądał jakby na kogoś czekał.
- Jestem od Tyrra. Rzuciłem krótko, nachylając się lekko ku niemu, by zachować względną dyskrecję. - Ponoć mam tutaj coś załatwić.
Hagmar:
- Nie coś a kogoś. Cho na zaplecze. Karczmarz zaprowadził Cię w ustronne miejsce. - Masz tu karteczkę z adresem pewnego człowieka który wisi mi sporą kase. Załatw sprawę w miare cicho.
Szarleǰ:
Wysłuchałem uważnie słów karczmarza, po czym zabrałem podarowaną mu przez niego kartkę, zerkając ukradkiem na zapisany nań adres mojej przyszłej ofiary.
- Mam go zabić, czy tylko poturbować? Zapytałem na odchodne, by nie popełnić żadnego błędu wynikającego z niewiedzy. W końcu to test zaufania - trzeba udowodnić, że jestem kompetentną osobą, której faktycznie można zaufać.
Hagmar:
- To już twoja sprawa. Ja chcę tylko moje 500 grzywien.
//Kartka wskazuje adres w Niższej Dzielnicy
Szarleǰ:
Skinąłem głową ze zrozumieniem, odwróciłem się na pięcie i żwawym krokiem opuściłem karczmę. Nie było sensu się ociągać. Jeszcze raz rzuciłem okiem na kartkę otrzymaną od krasnoluda, po czym udałem się pod wskazany adres, starając się pozostać niewidoczny dla zwykłych przechodniów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej