Tereny Valfden > Dział Wypraw

Rozjechać ich!

<< < (12/21) > >>

Xvier aep Deler:
//moge wyjechać z postem który zacząłem pisać zanim adaś zmienił godzine? :D
//Kij wklejam to
Sytuacja szybko się zmieniała, Xvier jeszcze przed chwilą jechał po posiłki, teraz wracał z całym oddziałem. Całej sytuacji towarzyszyło niesamowite napięcie, chłopak miał jedynie nadzieję, że jego znajomi są żywi. Nagle zza zakrętem pojawiły się 4 postacie. Tak, to oni! - pomyślał młodzieniec odczuwając niesamowita ulgę.
Zaraz po zrównaniu się z 4 osobowym oddziałem, dało się słyszeć krzyki Juliana, niestety wszechobecny huk nie pozwalał na ich zrozumienie. Przeciwnik się zbliżał, dało się wyczuć ponownie narastające emocje, a co poniektórzy zaczęli się ustawiać w coś przypominającego klin. Xvier zrobił to co reszta przyjął pozycje, chłopak stanął na lewej krawędzi formacji, gdy nagle usłyszał jeszcze donioślejszy wrzask zakonnika i wszyscy ruszyli galopem w stronę wroga. Wszyscy jechali tak przez moment, jednak w pewnym momencie w ich stronę zaczęły lecieć pociski, wojownicy wręcz przytulili się do swoich wierzchowców, więc chłopak zrobił to samo. Kurwa, kurwa, kurwa, kurwa! Co ja kurwa robię!? - myślał młodzieniec, sytuacja powoli zaczynała go przerastać.
Nie było jednak czasu na myślenie, Xvier wyciągnął z pochwy srebrny miecz który niedawno dostał, ale nie rzucał się w wir walki. Skręcił w lewo i objechał przeciwników łukiem, nagle w jego oczy rzucił się bandyta zajęty walką. Xvier nie myśląc za wiele zbliżył się do wroga i pchnął go prosto w plecy.
W międzyczasie szybko zapadł zmrok.

Adaś:
//:Gordziu zabiłeś, Aruś ci to uargumentował
//:Xvierowi zatwierdzam to, bo wiem jak to jest rozpisywać się na fonie, a później męczenie się z edycją.


Na czele oddziału, walczący zwarli się szybko. Trupy padały po tej i po drugiej stronie.


Pozostało:
3xDywersanci
17xWojownicy na koniach

Konni którzy przybyli jako posiłki:
Zginęło:3
Niezdolnych do walki:2

Xvier aep Deler:
Xvier zabił...
Po raz pierwszy w życiu zabił człowieka...
Zdarzało mu się się już uśmiercać zwierzęta, bić się z ludźmi, ale nigdy nie próbował nikogo zabić. ÂŚwiat zaczynał zwalniać, odgłosy walki milknęły. Młodzieńcem szargały bardzo różne uczucia, najpierw poczuł ulgę która szybko przerodziła się w poczucie winy, a następnie ponownie w ulgę. Młodzieniec w końcu wyeliminował wroga, który mógł zabić jednego z jego towarzyszy. Wszystko wydawało mu się w tym momencie dziwne i obce, jednak zaczynał czuć pewną sympatie do tych emocji, w głębi serca zaczynało mu się to podobać. Xvier miał w tym momencie ochotę uśmiercać kolejnych przeciwników, nie zadawać im ból, po prostu kończyć ich żywoty.
W międzyczasie nastał zmrok, a Xvier zanim zdążył zabić kogoś jeszcze oprzytomniał. Dookoła było jedynie słychać  odgłosy walki, brzęk krzyżujących się mieczy, okrzyki bólu i agonalne wrzaski. Niestety ciężko było nawet z bliska rozpoznać kto jest kim.
Chłopak po raz kolejny zaczął odczuwać lęk i przerażenie, w końcu nie widział nawet wrogów będących zaraz kolo niego. Popędził konia i odsunął się na kilka metrów od miejsca walki.
Co mam zrobić? Co do cholery mam zrobić? - zastanawiał się.
W końcu podjął decyzję, ścisnął mocniej miecz, popędził konia i pojechał w stronę konwoju licząc że towarzysze dadzą sobie rade.

Dragosani:
Dragosani odetchnął głębiej, gdy zapadł zmrok. Teraz to mógł walczyć. Fajnie by było tylko wiedzieć z kim i w ogóle o co chodzi. Złapał za miecz i wyskoczył z krzaków, gdy konni zaczęli walczyć nieco bardziej w zwarciu. Szybko dobiegł nieco bliżej do walczących. Atakujący byli na koniach, w dodatku dość stłoczeni z innymi konnymi, więc wpadnięcie w nich pieszo byłoby niezbyt rozważne. Wampir postanowił posłużyć się magią, aby wyłuskać kogoś dla siebie. Podbiegł jeszcze kilka kroków i wyciągnął przed siebie rękę.
- Aresh iaash! - krzyknął krótko. W umysł jednego z konnych z pochodniami uderzył mentalny impuls. Dywersant, czy inny bandyta, nagle stracił władzę w rekach i nogach. Został sparaliżowany. Bezwolnie zsunął się z konia, który olewając jeźdźca oddreptał dalej. Dragosani szybko doskoczył do sparaliżowanego bez ceregieli ciął go przez gardło. Bandyta zacharczał coś, gdy ostrze przecięło jego szyję. Krew zalała ziemię. Wampir nie bardzo maił jednak czas aby skorzystać z darmowego posiłku, gdyż inny jeździec zauważył jego wejście i chyba uznał za stosowne zabicie piechura. Odrzucił pochodnie i wyciągnął miecz, po czym zaszarżował. Mógłby nawet ubić Dragosaniego, gdyby ten nie był wampirem z przyspieszonym czasem reakcji. Najzwyczajniej w świecie odskoczył na bok, usuwając się z drogi szarży jeźdźca. Szybko odwrócił się w jego kierunku, wykonując mieczem popisowy młynek. Bandyta też zawrócił i chyba zamierzał się do kolejnej szarży. Owe przypuszczenia zostały potwierdzone, gdy jeździec ruszył. Wampir tym razem był w pełni gotów i tylko czekał na odpowiedni moment. Koń z dywersantem nadjeżdżał, a wampir czekał... Szybki piruet w bok, unikając ostrza i wyskok, wciąż okręcając się. Cięcie w plecy jeźdźca. I zgrabne lądowanie. No, wyszło całkiem nieźle. Bandyta zawył z bólu i zwalił się na ziemię. Dragosani nie czekał i szybko doskoczył do rannego, dobijając go ciosem w gardło. Został ostatni z dywersantów, ale jego Drago zostawił innym. Sam przywarł do krwawiącej rany na gardle bandyty, pożywiając się jego krwią. W sumie ciekaw był, czy zdoła coś wyczytać z jego krwi, poprzez technikę, której niedawno nauczył obecne ciało.
Pozostało:
1xDywersant
17xWojownicy na koniach

Adaś:
//:Xvier drogę ci zajechał jeden z przeciwników, z mieczem zbrukanym krwią. Widać że nie unikniesz walki z nim

Równocześnie kiedy Severus sobie ssał, ostatni z dywersantów padł, od miecz jednego z konnych. Lecz ssanie Dragosanie nie przyniosły tylko korzyści w postaci nasycenia żądz wampira. Ujrzał on wspomnienia swej ofiary, pierwsze nie zbyt ważne, przedstawiające paskudną kurtyzanę na jednorożcu... Ale druga wizja przedstawiła mu coś ciekawego. Otóż ujrzał on kotlinę, przez którą przemieszczała się armia buntowników. Zmierzali oni w kierunku doliny, otoczonej ogromną magiczną barierą.

Na czele walka wciąż trwa..

Pozostało:
14x Wojownicy na koniach

//:No ale panowie, weźcie się do roboty.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej