Tereny Valfden > Dział Wypraw
Rozjechać ich!
Dragosani:
Wampir oderwał się od rany i odrzucił ciało, które nie było już mu na wiele potrzebne. Przez chwilę porządkował zdobyte wspomnienia ofiary. Otarł usta, coby nie mieć ich uwalonych krwią. Odrzucił kaptur na plecy i podszedł do Adamusa i reszty.
- Adaś, Gordian, Yarpen - pozdrowił znajomych. - Co wyście znowu narobili? - zapytał tonem rodzica, który nakrył dzieci na pomalowaniu ścian pokoju pomarańczową farbą.
Adaś:
-Ten tego..-Próbowałem udawać głos owego dziecka, co ściany pomalowało. Ale jakoś mi nie wychodziło, a do tego nie było zbytnio czasu na pierdoły. Tak więc odpowiedziałem już poważnym tonem.-Jedziemy z ważną misją pacyfikacji buntowników. Więc dobrze że jesteś, ale teraz szybko, musimy sprawdzić co się na przodzie dzieje.
//:Możecie już opisać podróż oraz zacząć walkę
Dragosani:
- To może zainteresuje cię wiadomość, że cała armia buntowników podąża jakąś kotliną, w stronę tej nowej bariery - wampir powiedział co widział w pamięci ofiary. - Ale nie powiem ci w przez jaką kotlinę idą... chociaż możliwe że poznałbym ją, gdybym ją zobaczył - dodał.
- A teraz wybaczcie na chwilę, skoczę tylko po konia i zaraz dołączę. - Powiedziawszy to, odwrócił się i biegiem popędził w kierunku, z którego przybył, po wspomnianego konia, który miał grzecznie czekać uwiązany do drzewa.
Adaś:
-Czekaj, czekaj bariera?-Powiedziałem bardziej do siebie, niż do niego. Co prawda słyszałem że na północy coś się dzieje. Ale że magiczna bariera? W sumie to mi wszystko tłumaczyło, a przede wszystkim to dlaczego buntownicy nagle ruszyli na północ. Mieliśmy nie wiele czasu, a do tego trzeba było sprawdzić co się dzieje na czele.
Popędziłem konia jak najszybciej się dało, równocześnie starając się w trakcie jazdy przeładować pistolet.
Dragosani:
Wampir zaś dotarł w końcu do swojego wierzchowca i odwiązał go od drzewa. Zwinnie wskoczył na jego grzbiet, po czym popędził go, aby dogonić resztę i dołączyć do tego, co miało się dziać na czele ich grupy. Jadąc wyciągnął miecz, aby być gotowym do robienia nim krzywdy innym. Przed sobą widział Adamusa, który nie oszczędzał konia i (zapewne specjalnie) wytwarzał przy użyciu owego zwierzęcia chmurę kurzu, unoszącego się z traktu, który cholernie drażnił wampira.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej