Tereny Valfden > Dział Wypraw
Rozjechać ich!
Gordian Morii:
Mając już w pogotowiu dwóch strzelców potrafiących przestrzelić żelazną kulą całego Ghuraza chwyciłem za wiszący na plecach łuk. ÂŻelazna amunicja, którą się posługiwałem nie była szczytem moich marzeń, ale jak się nie ma co się lubi to się ruc... lubi co się ma, nieprawdaż? Dywersanci, czy jaki ich tam zwał zbliżali się bardzo szybko, i chyba tylko konkretny wystrzał z krasnoludzkiego wynalazku Adamusa, albo innej osoby, którą był ów jeździec nieco ostudziły ich zapał i co najważniejsze wyraźnie przestraszyły konie.. wszystkie, tego mojego też. Cudem uniknąwszy upadku przygotowałem strzałę i umieszczając ją na cięciwie pewnym ruchem wypuściłem ją w kierunku nadjeżdżających bandytów, bo tylko tak mogłem ich nazwać.
Adaś:
Już chciałem przeładować pistolet, ale ostatecznie doszedłem do wniosku, że nie zdążę. Przeciwnik zbliżył się nader blisko. Schowałem szybko pistolet, do kabury oraz wyjąłem miecz. Klinga błysnęła, co prawda pierwszej klasy już nie była. Ale miecz ma tylko dobrze wchodzić pod żebra! Chwyciłem pewnie rękojeść, pochyliłem się i pognałem konia. Za mną widziałem podążało trzech naszych ludzi. Lecz to ja jechałem na czele.
Kiedy tylko dojeżdżałem do jednego z bandytów, dywersantów czy jak im tam. Wyprostowałem się, wziąłem zamach i ciąłem nisko, celując w podbrzusze. Przeciwnik natomiast zaatakował mnie pochodnią trzymaną w prawej dłoni. wymierzając cios ledwie zdążyłem się uchylić, lecz nie wystarczająco gdyż poczułem swąd nadpalonych włosów. No ale najważniejsze, że mój cios był trafiony, przeciwnik z rozciętym podbrzuszem spadł z konia.
//: Nastał zmrok, słońce zaszło na dobre.
//:Gordziu trafiłeś
Pozostało:
4xDywersanci
Gordian Morii:
Ciemność i tylko ciemność, więcej nie widziałem niczego. No dobra przesadzam, ale fakt, faktem zrobiło się dość ponuro, a na ponury humor najlepszy jest trunek! I chociaż wielu w tym momencie będzie mi to miało za złe, nie chodziło o TEN trunek. Jak każdy szanujący swą równie szacowną dupę myśliwy, nigdzie nie wybierałem się bez mikstur, które pozwolą na widzenie w nocy, a więc Koci wzrok poszedł w ruch. Zawieszona u pasa mikstura szybko zniknęła w czeluściach żołądka i już po chwili zaczęła się "faza". Faza widzenia w mroku oczywiście!
Czarnoszare kontury nagle wyostrzyły się i chociaż za moment wystrzał z muszkietu Yarpena mógł pogrzebać mnie i mój wzrok na kilka długich i niebezpiecznych chwil, to w tym momencie widziałem doskonale.
Kolejna strzała wyuczonym ruchem nadgarstka wyskoczyła z kołczana i wylądowała na cięciwie łuku.
Zbrojni rzucili się do szarży na wroga, więc mi jako tak zwanemu wsparciu czy też z obcego supportowi przypadło dobijanie tego, co mieczom umknęło, a było tych celów jeszcze kilka.
Grot skierował się w kierunku (tak, tak powtórzenie) najbliżej, chociaż w sumie możliwe że i najdalej znajdującego się celu. ÂŁuczysko zaskrzypiało pod wpływem wygięcia i już kilka chwil później po szybkim wymierzeniu odpoczęło, gdy świszczący pocisk wyruszył w kierunku wojownika.
//:Nie ubijam, bo nie wiem czy pijąc miksturę nie wykorzystałem finishera ;[
Hagmar:
//Mikstura widzenia w ciemności działa godzinę, więc masz ten 1 finiszer dopóki Adaś nie napisze że mineła godzina. ;*
Gordian Morii:
--- Cytat: Aragorn w 03 Październik 2013, 17:21:53 ---//Mikstura widzenia w ciemności działa godzinę, więc masz ten 1 finiszer dopóki Adaś nie napisze że mineła godzina. ;*
--- Koniec cytatu ---
//: Raczej nie będziemy walczyć z czterema przeciwnikami 3 dni;p
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej