Tereny Valfden > Dział Wypraw

Mglisty chram

<< < (7/73) > >>

Isentor:
Isentor mknął traktem niczym piorun, by wczas dogonić uczestników wyprawy.

Elrond Ñoldor:
Oczywiście jeden ze spijaczy obrał sobie na cel Arcymaga. Zaatakował zaraz po zeskoczeniu z drzewa. Byli w lesie, w środowisku naturalnym, więc człowiek nie miał szans, by samemu wyprowadzić jakikolwiek atak. Jedyne co udało mu się zrobić, to wyciągnąć kostur. I sparować nadlatującą przednią kończynę, która chciała zrobić kuku mężczyźnie. Bestia zaatakował ponownie, ale tym razem człowiek ratował się swoimi zdolnościami akrobatycznymi. Po prostu skoczył do tylu. Złapał broń w jedną dłoń, by druga mieć wolną i wyskandował szybko zaklęcie.
- Aresh! - prawa dłoń wyrwała się ku górze, a energia magiczna, która wypłynęła z ciała arcymaga, uformowała z podłoża na którym stała spijacz, cztery kamienne kolce, który wystrzeliły z ziemi nabijając na siebie poczwarę.

6/12 spijaczy

Mohamed Khaled:
A przez las podróżował sobie mag. Jechał na swym koniu, nucąc jakąś tam pieśń. Potrzebował się wyciszyć. Nabrać energii, i odpocząć. Gdy tak sobie podróżował, usłyszał jakąś walkę. Była ona gdzieś po zachodniej stronie maga. Skierował tam swego wierzchowca.
Po chwili trafił na niziołka, i elfa starających się pokonać Rotishów. Szybko zeskoczył z konia, przywiązał go i ruszył na z pomocą.

Zeleris Flamel:
- A, pierdole... - mruknął Zeleris i schował bułat. Jakoś nie miał ochoty na rąbanie spijaczy. Wolał rozprawić się z nimi magią. Wyciągnął za to kostur, tak aby było czym sparować cios kolce, albo po prostu czym szybko trzasnąć w łeb potwora. Rozglądając się czujnie, aby być przygotowanym na ewentualny atak, przygotowywał zaklęcie. Dobrze zrobił, ze się rozglądał, gdyż jeden z potworów uznał za właściwie zaatakowanie go. Bestia zasyczała i rzuciła się na niego. Skoczyła wręcz, mierząc kolcem w pierś maga. Mag zadziałał instynktownie. Uderzył kosturem od boku. Broń trafiła w kolec, odbijając cios i zwyczajnie łamiąc naturalną broń potwora. Stwór zapiszczał głośno i odskoczył, co dało magowi czas na dokończenie zaklęcia. Złapał kostur jedną ręką, aby zwolnić drugą i wykrzyczał inkantację.
- Izipash ipush! - Od razu pchnął psioniką energetyczna kulę, gdy tylko ta uformowała się w jego wolnej dłoni. Magiczny pocisk trafił prosto w pysk ranionego spijacza, odrzucając go kawałek i zabijając na miejscu. Mag nie miał niestety czasu, aby podziwiać swoje dzieło. Natychmiast przygotował nowe zaklęcie, gdyż już widział kolejną bestię z apetytem na jego krew.
- Izipash ipush! - znów krzyknął inkantację i znów posłał piorun kulisty psioniką w bestię. Kula energii rozbiła się na głowie potwora, spalając mu skórę, wypalając oczy i smażąc mózg. Potwór padł ciężko na ziemię. Mag tymczasem znów musiał bronić się przed natarczywy atakiem. Ponownie sparował cios kolcem następnego spijacza, przy użyciu kostura. Tym razem użył magii w formie nieco czystszej i schwycił bestię psionicznym uściskiem, łamiąc jej przy tym kark. Odrzucił martwe cielsko i przygotował się do dalszej walki. Mag rozłożył szeroko skrzydła i wzniósł się w powietrze, nad ścieżkę, którą podążali. Tak, dla bezpieczeństwa.
9 martwych spijaczy
3 żywe spijacze

Jiroslav:
W tym czasie Jiros, dalej ze sztyletem w dłoni, przyciągnął do siebie kolejnego potwora za pomocą siły woli i chwycił go wolną ręką za kolec. Spijasz swoimi nienaturalnie długi łapskami objął adepta w pasie i próbował odciągnąć na bezpieczną odległość. Na szczęście bestie te nie miały pazurów, którymi mogłyby poharatać ciało adepta. Jiroslav szybko dźgnął przeciwnika w oko. Najpierw w jedno, później dla pewności w drugie. Zostały mu jeszcze cztery, ale ostrze sięgnęło dostatecznie głęboko by potwór zwolnił uścisk i padł martwy na ziemię kończąc jak poprzedni. 

10 martwych spijaczy
2 żywe spijacze

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej