Tereny Valfden > Dział Wypraw

Cicho! Połuję na kłółika! [polowanie Severusa, Nessy i Gordiana]

<< < (10/12) > >>

Gordian Morii:
-Dobrze, zróbmy tak. - zgodził się i ściągając z pleców łuk ruszył w kierunku niczego nieświadomego jeszcze stada bestii. Gdy był już w zasięgu odpiął od pasa miksturę kociego wzroku i wypił ją duszkiem.
Wow - chciał powiedzieć, gdy cały świat nabrał wyraźniejszych konturów i z czarnego przemienił się w szary i jasno szary. To była jego pierwsza mikstura a więc chwilę musiał się do niej przystosować aby wzrok wyszedł z tego dziwnego stanu- "co jest kurna". Gdy wszystko się uspokoiło wyciągnął strzałę i nakładając ją na cięciwę czekał, aż Nessa wykona pierwszy ruch.

Nessa:
Z nieukrywanym zaciekawieniem Nessa przyglądała się człowiekowi, trzymając już łuk z nałożoną strzałą. Może też powinna sobie chlusnąć? W końcu nie było już zbyt jasno. Albo to siła sugestii? Zwierzaki były na polance, przez co drzewa nie dawały zbytniego cienia, do którego oczy Tinuviel już się przyzwyczaiły. W końcu, no heloł, była elfem. Oczy elfów są bystrzejsze i w ogóle takie jakieś bardziej spostrzegawcze. Poza tym ta mikstura wybitnie śmierdziała. Kto wie, czy dałaby radę ją wypić.
Gdy Gordian już się dostosował, a Severus udał na wybrane przez siebie miejsce, elfka naciągnęła cięciwę. Postanowiła szyć szybko i jak najcelniej, choć bez przejmowania się poprzednimi celami. Jeśli nie trafi, to nie ma co poprawiać, a jak trafi, to lepiej jak najszybciej zająć się kolejnym kretoszczurem, by stado nie zdążyło się w popłochu rozbiec. I tak zrobiła. Pierwszy pocisk posłała w miarę oddalone zwierzę, celując w łebek lub coś, co go przypominało. Równie dobrze mogła trafić w kłąb. Na pewno nie w zad, bo nie było ogona. Ale co tam. Szybko sięgnęła po kolejną strzałę, wiedząc, że jej towarzysze również nie próżnują. Kolejny kretoszczur sam się wystawił swoim zdezorientowaniem. Zresztą nie ma mu się co dziwić. Jego kumpel nagle kwiknął (lub wydał podobny temu dźwięk) i padł. Różowy jeszcze nie wiedział, ale dołączył do niego kilka sekund później. Biorąc pod uwagę gabaryty tych dwóch kretoszczórów, trzecia strzała Nessy musiała wylądować albo w ciele pani kretoszczur albo u młodszego kretoszczura, gdyż jej ostatnia ofiara była mniejsza od poprzednich. Po tej w miarę szybkiej akcji, długoucha znalazła chwilę, by zerknąć jak radzi sobie Gordian...

12 żywych
3 martwe

27-3=24strzał

Dragosani:
Dragosani do miejsca, które wybrał na pozycję strzelecką dotarł dość szybko. Sporo z tego zawdzięczał temu, ze w ciemności nie potykał się o korzenie i kamienie, gdyż po prostu widział wszystko doskonale. I to bez picia podejrzanych specyfików. Gdy dotarł na miejsce, wyciągnął z kołczanu kilka strzał i wbił je w ziemię, obok siebie. Widział jak co niektórzy łucznicy tak robią i chciał sprawdzić, czy cokolwiek to daje. Nałożył jedną strzałę na cięciwę łuku, kucnął, przybierając w miarę wygodną pozycję i czekał, obserwując stado. Nie miał najmniejszych problemów z rozróżnieniem konkretnych części ciał gryzoni. No i wspomnieć należy też, że usadowił się w takiej odległości, aby nie mieć problemów z trafieniem. Nie czekał długo. Już po chwili usłyszał znajomy syk i zauważył, że jeden ze zwierzaków pada. Następnie padł drugi i trzeci. Nie czekał więc, aż stado zorientuje się co się dzieje i podejmie kroki w celu własnej obrony, lub też tchórzliwej ucieczki. Uniósł łuk, naciągnął cięciwę i wycelował... No, trochę to trwało, ale wampir nie miał praktycznie doświadczenia w posługiwaniu się takim rodzajem broni. W końcu jednak puścił cięciwę. Strzałą zasyczała radośnie w powietrzu i wbiła się w ciałko jednego z gryzoni. Jak na pierwszy strzał w "bojowych" warunkach poszło całkiem nieźle. Drago szybko złapał za drugą strzałę. Noc przyspieszała ruchy wampira. Lecz nie mogła przyspieszyć niezbyt umiejętnego celowania. Wampir wymierzył tak dokładnie, jak tylko pozwalało mu jego niedoświadczone oko. Puścił cięciwę. Strzałą syknęła i pomknęła w stronę drugiego kretoszczura. Gryzoń zapiszczał i znieruchomiał. Krwiopijca szybko powtórzył całą czynność i ponownie wycelował dokładnie w następne zwierzę. Wypuścił strzałę i znów trafił. Gdyby był człowiekiem, nawet w dzień, w życiu nie zdołałby tak sprawnie ustrzelić trzech celów przy swoim stopniu zdolności łuczniczych.

30 strzał - 3 strzały = 27 strzał
9 żywych
6 martwych

Gdy kilka kretoszczurów padło, pozostałe zorientowały się co się stało. Lecz nie zamierzały uciekać ze swojego terytorium. Młodsze sztuki pobiegły w stronę nor, jednak nie wlazły do nich. Starsze osobniki zaczęły groźnie syczeć i niuchając ruszyły w stronę krzaków, gdzie chyba zwęszyły napastników. W stronę każdego z łowców biegły dwa kretoszczury. Pozostałe trzy trzęsły dupami obok nor.

Ilość ubitych:

Nuda:
3 kretoszczury

Drago:
3 kretoszczury

Gordian
na razie brak

Gordian Morii:
Gdy pierwsze strzały padły Gordian wstrzymał się ze strzałem gdyż w tak przerażone towarzystwo ciężko było trafić. Jednak bardzo szybko myśliwy wybrał sobie cel. Jeden z kretoszczurów stanął na moment zdjęty grozą widząc jak jego kompania pada przebijana drzewcami strzał.
Przyłożył cięciwę do policzka i wycelował. Czekał bardzo krótko, bo strzał był dość pewny. Wystrzelił

Dragosani:
Strzał był dość pewny, tak przynajmniej wydawało się Gordianowi. I dobrze mu się wydawało, gdyż pocisk, po krótkim locie, utkwił w ciałku gryzonia. Po dwie sztuki kretoszczurów wciąż jednak zbliżały się do łowców, celem pogryzienia im łydek. Dwa pozostałe kręciły się na tyłach.
8 żywych
7 martwych
Ilość ubitych na osobę:

Nuda:
3 kretoszczury

Drago:
3 kretoszczury

Gordian
1 kretoszczur

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej