Tereny Valfden > Dział Wypraw

Cicho! Połuję na kłółika! [polowanie Severusa, Nessy i Gordiana]

<< < (9/12) > >>

Dragosani:
- Twoja? - zapytał z chytrym uśmieszkiem wampir. Wziął torbę od elfki i zawiesił ją sobie na ramieniu. Poroża oczywiście nie było widać, gdyż ta torba była taka bajeracka, że mogła to wszystko pomieścić. Czego to teraz ludzie (i nie tylko) nie wymyślą.

Nessa:
- Na moją trzeba bardziej zasłużyć - nieudolnie odgryzła się elfka, podziwiając magiczną torbę. Chociaż nie było co podziwiać. Wiadomo, że należała do kobiety, więc kto wie, czy nie ma w środku jakiegoś domku w zacisznym miejscu lub całej zbrojowni.

Dragosani:
Wampir tylko się uśmiechnął. Oczywiście wcale nie knuł niczego złego.

Bez dalszych słów ruszyli w las. Trójka myśliwych przekroczyła strumień. Udało się przejść na drugą stronę bez wylądowania w wodzie, co w sumie powinno ucieszyć łowców. Tymczasem nad lasem zapadł zmrok. A drużyna wciąż szła. Słońce skryło się za horyzontem, pogrążając las w ciemności.

Gdy zrobiło się ciemno, Drago zdjął kaptur z twarzy i odrzucił go na plecy. Odpiął także jedną z butelek z krwią i idąc wypił czerwony płyn. Pustą butelkę przypiął do pasa. Wszak jako członek organizacji myśliwskiej nie mógł śmiecić w lesie. Po posiłku i pod wpływem nocy widać było jak odzyskuje formę. Nagle wampir zatrzymał towarzyszy podniesieniem dłoni.
- Tam - pokazał coś palcem, szepcząc przy tym. Wytężywszy wzrok człowiek i elfka mogli dostrzec pagórek, otoczony niewielką polaną. Dostrzegli także ruch... Po krótkiej chwili zidentyfikowali cóż to się porusza. Były to kretoszczury. Całkiem pokaźne stado. Zwierzaki musiały po zmroku wyjść z nor na żer. Myśliwi mogli także dostrzec wejścia do małych jam w pagórku. Musiał być on przekopany siecią tuneli. Wampir zdjął łuk z pleców i przygotował strzałę.
- Może warto by otoczyć stado? - zapytał cicho.


//Odległość od pagórka wynosi 65 metrów.

15 x Kretoszczur

Nessa:
Długoucha zdziwiła się. Co zresztą było całkiem normalne, gdy ktoś zobaczy tak dużą ilość nieciekawie wyglądających istot. A może nie tyle nieciekawie co zabawnie. Szczególnie w nocy, mając wyczulony, dzięki skupieniu podczas polowania, słuch. Kretoszczury wydają przecież prześmieszne dźwięki. Nessa nic nie mogła poradzić na to, że te zwierzątka zawsze ją bawiły.
- Pan przodem - odpowiedziała szeptem i jak najciszej odłożyła swoje tobołki, cofając się o kilkanaście kroków. Nie chciała, by w razie możliwej walki cokolwiek się zniszczyło. Zresztą jej nie przwidywała. Gdyby było za gorąco, zwyczajnie zaczęłaby piszczeć. Niewiele osób to wie, ale Tinuviel była w tym wybitnie dobra. Tak strachliwe istoty jak kretoszczury na pewno by uciekły. Już Nessa się na tchórzostwie znała.
Chwyciła strzałę i popatrzyła wyczekująco na odpowiedź towarzyszy. Nie zacznie szyć bez ich pomocy.

Dragosani:
- Dobra, ja pójdę tam. - Wampir wskazał las na północ od polany. - Nessa, mogłabyś zaszyć się w krzakach na południu. Gordian, możesz zostać tutaj, tylko podejdź nieco, coby mieć dobre pole do ostrzału - rządził się Drago. Słusznie pozostawił jedną stronę polany, zachód, nieobsadzoną. Po pierwsze, nie było komu tam iść, po drugie, tam właśnie był pagórek. W jakiś dziwny sposób wampirowi wydawało się, że to akurat może im pomóc. Podobnie jak elfka, zdjął torbę z trofeami (które i tak należały do wspomnianej elfki) i położył obok jej tobołków.
- No to idę. Będę strzelał, gdy zobaczę, że zaczynasz szyć. Nesso - powiedział do bardziej doświadczonej łowczyni. A co! Po tych słowach ruszył do wyznaczonej przez siebie pozycji, kryjąc się za drzewami i krzakami. 

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej