Tereny Valfden > Dział Wypraw

Cicho! Połuję na kłółika! [polowanie Severusa, Nessy i Gordiana]

<< < (3/12) > >>

Dragosani:
Drago przeczekał, aż elfka przyniesie płaszcze i pożegnał po tym Bospera kiwnięciem głowy.
- No dobra, to powtórzę pytanie - powiedział, gdy magazynier sobie poszedł precz nacieszyć się płaszczami. - Masz jakiś pomysł, gdzie moglibyśmy udać się na początek, Nesso? - zapytał elfkę. W sumie sam mógłby pewnie coś zaproponować. Ale w gospodzie powiedział, że to elfka właśnie będzie przewodniczką, więc niech najpierw sama pokombinuje.

Nessa:
Długoucha zmarszczyła brwi i zaczęła kręcić się dookoła, próbując wymyślić kierunek podróży. Tu zrobiła trzy kroki w lewo, tu cofnęła się o pięć kroków, tu wychyliła się na prawo, aż w końcu znalazła odpowiednie miejsce na polowanie.
- Możemy pójść tam o - wskazała na wschód. Niestety lasy czy rejony polowań nie miały swoich nazw, więc Nessa pojęcia nie miała jak określić tamten teren. - Większość myśliwych idzie na łatwiznę i kieruje się w przeciwną stronę, ale ten Włochaty, który ostatnio chwalił się w gospodzie takim - pokazała wysokość w kłębie - wilkiem, właśnie tam polował. Za co zresztą zarobił w dziób. Ale kto wie, może nam się poszczęści.

Dragosani:
- My nie będziemy iść na łatwiżnę - stwierdził wampir stanowczym tonem. Spojrzał na kierunek, który pokazała elfka. Uśmiechnął się lekko, jakby coś sobie przypominając. - Wschód mi pasuje. Ruszajmy więc natychmiast. Może będziemy mieli szczęście i zamiast wilka natrafimy tam na wilkołaka, ha! - Zaśmiał się i ruszył w drogę.

Gordian Morii:
Przypatrując się tej jakże komicznej scenie Gordian poszedł do karczmy po coś do picia. Zabrał też trochę jedzenia i dwie butelki wody, bo w co jak w co, ale w swoje szczęście nie wierzył. Gdyby zdał się tylko na nie i założył, że w lesie będą żywić się tym co sami upolują mogliby wrócić do Ostoi z kilkoma kilogramami na minusie. Wolał więc wziąć trochę jedzenia i tak przygotowany do drogi ruszył sobie kilka kroków za świergolącą sobie parą myśliwych.

Dragosani:
I tak oto radosna grupka wyruszyła na polowanie. Chociaż słowo "radosna" nie jest może zbytnio odpowiednie, gdyż naprawdę radosna wydawała się tylko Nessa. Drago klął pod nosem na słońce, co raczej było zrozumiałe i nikogo dziwić nie powinno. Gordian zaś szedł sobie kilka kroków z tyłu, jakiś taki opuszczony. Cała trójka nie miała pojęcia, cóż to może ich spotkać w lesie. Prócz, rzecz jasna, drzew. Dużej ilości drzew. Ich zazwyczaj można się spodziewać w lasach. Mimo tej niepewności, która jednak kryła się tak głęboko, iż jej nie odczuwali, opuścili Ostoję. Nie trwało to w sumie zbyt długo gdyż osada nie była wielką metropolią. Trójka heroicznych bohaterów wkroczyła do lasu, idąc całkiem ładną i zapewne często uczęszczana ścieżynką. Trzeba było odejść kawałek od osady, gdyż w tym rejonie zwierząt raczej na pewno nie było. Nawet futrzaki i inne zwierzaki nie są tak głupie, aby łazić w okolicach osady myśliwskiej. Tak więc myśliwska drużyna kroczyła dalej, oddalając się od tejże osady.

//Jest godzina 16:45.
- No nareszcie trochę cienia - powiedział Drago, gdy weszli w las. - Wytrzymać nie idzie na tym słońcu - burknął, ujawniając jak bardzo cieszy się z pięknego dnia. Poprawił nieco kaptur, coby mieć pewność, iż paskudne słońce nie strzeli mu promieniami po twarzy. Nie chciałby tego, bo to byłoby bolesne. Rozglądał się czujnie na tyle, na ile mógł się zdobyć w dzień. Było może to nieco irracjonalne, ale wielowiekowe instynkty nakazywały mu takie zachowanie czujności.
- Gordian, dlaczego nazywasz się Tinuviel? - zapytał nagle Drago, spoglądając za ramię. Pytanie było raczej dziwne. To tak, jakby zapytać maurena, dlaczego jest czarny. - To raczej nie jest typowo ludzkie nazwisko - dodał, aby wyjaśnić swoją ciekawość.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej