Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zabijając potwory I (polowanie Gunsesa i Izabell)
Gunses:
Wampir chciał ją obudzić, ale elfka wstała wcześniej. Gunses miał jej to za złe i był szorstki. A może to zwyczajnie syndrom porannego drąga? Nie było to istotne. Ogień dopalał się, Gunses widocznie dorzucał do ogniska przez całą noc. Uzupełniona była również kupka drewna obok - Gunses w czasie kiedy elfka spała poszedł do lasu i nazbierał drewna na opał.
- Ogrzej się jeszcze, słońce wstanie za godzinę. Podejdziemy zaraz nad wodopój. Mam nadzieję, że zdążymy na kretoszczury a potem poczekamy na ścierwojady - powiedział. Miecz miał już na plecach. Chwycił za butelkę zachodząc dziewczynę od tyłu, chciał uniknąć pytań. Odkorkował i wypił do dna. W nocy próbował znaleźć jakieś stadko jeleni i posilić się na jednym z rogatych jegomości, ale wszystkie były dość daleko, a nie chciał zostawiać elfki samej. Wypił krew do dna, butelkę zakorkował i przyczepił sobie do pasa. Uzupełni się kiedyś.
- Gotowa? - zapytał narzucając płaszcz na ramiona. ÂŁuk miał w lewej, strzałę w prawej dłoni.
Izabell:
Wstała, rozciągnęła się. Była raczej wypoczęta. Gdy zbierała się do wymarszu, tylko pozornie nie przyglądała się Gunsesowi i jego zachowaniu. Ale była gotowa, choć trochę głodna. Mimo to wyglądała nieźle, jak na pobudkę w lesie. Jej włosy pozostały proste, musiała tylko trochę poprawić je ręką. Otrzepała płaszcz z brudu i zarzuciła go sobie na plecy. Chwyciła za łuk.
- Jak nigdy - odpowiedziała na pytanie. Może wreszcie coś upolują?
Gunses:
Ruszyli. Gunses prowadził, schodzili teraz w dół, więc było szybciej. Czasami zbiegali, czasami wręcz ślizgali się po pochyłościach. Niedługo miał nastać świt. Gunses wiedział o tym, ale na razie panowała noc. Wampir zatrzymał się, gestem dłoni przywołał do siebie elfkę. Kiedy była blisko, tak że ich ciepło wyczuwalne było dla obojga Gunses wskazał palcami w rękawicy
- O tam - wskazał na czarną toń górskiego jeziorka 300 metrów przed wami. Nad jego brzegiem poruszały się kształty. Domyśliłaś się, kretoszczury - widzisz? Kretoszczury. Ze dwie, może trzy rodziny... Hmm.. 16 sztuk - policzył i dodał - Nie będziemy zastawiać sideł. Zachodzimy je od dwóch stron, pilnujemy aby nie uciekły w las. Z jednej strony my, z drugiej strony woda. Kretoszczury dość słabo pływają. Pójdzie łatwo. Idź od prawej, ja zajdę od lewej. Wezmę je na siebie, Ty postaraj się, aby nie uciekały w las. Kto ile ustrzeli, tyle trofeów bierze. Ja zaczynam - zaznaczył twardo, aby dziewczynie nie przyszły do głowy elfie fantazje. Zeskoczyli i rozdzielili się. Gunses pomknął teraz szybciej. Zaczaił się za drzewem nad brzegiem. Był teraz 100 metrów od kretoszczurów i 50 metrów od brzegu. Izzabel była natomiast 50 metrów od kretoszczurów i 20 metrów od brzegu jeziorka.
Gunses wyjrzał zza drzewa, podszedł kilka metrów, tak aby był lepiej widoczny przez zwierzęta, naciągając łuk uniósł go, wymierzył i wystrzelił. Kretoszczur padł.
//Jest świt, godzina 5:00
//3 kretoszczury ruszyły w stronę Gunsesa
//4 kretoszczury ruszyły w stronę lasu
//8 kotłowało się nad wodą zdezorientowane.
// X/Y X-pozostałe przy życiu; Y - pierwotna liczba.
Kretoszczur
15/16 kretoszczur
Izabell:
Słuchała uważnie planu Gunsesa. W teorii wydawał się prosty. Do trzymanego przez elfkę łuku dołączyła strzała. Teraz była gotowa go działania. Ruszyła we wskazanym kierunku i, gdy kretoszczury rozbiegły się, była już w wyznaczonym miejscu. W ruchu zaczęła naciąganie łuku. Gdy zobaczyła czwórkę, która próbowała uciec, zrobiła kilka kroków ku nim i tupnęła, łamiąc jakąś gałązkę. Chwila zaskoczenia pozwoliła jej na swobodne wycelowanie i posłanie strzały ku najbliższemu zwierzęciu. Trafiła w kark, lecz to nie uśmierciło go. Jednakże był już wyeliminowany z walki. Resztę próbowała zagonić ku wodzie. Pilnowała też, by inne nie próbowały uciec. W międzyczasie naciągała następną strzałę na cięciwę.
14 + 1 do dobicia/ 16
Gunses:
Gunses wyciągnął kolejną strzałę, załadował, uniósł i naciągnął łuk, wymierzył w pysk kretoszczura. Wypuścił strzałę, zasyczała w powietrzu i uderzyła zwierzaka w pysk, pomiędzy oczy. Kolejny gryzoń padł martwy. Wampir wyjął zaraz kolejną strzałę, szybko ponowił ruchy przy naciąganiu, posłał w kolejnego kretoszczura. Ostatni, który biegł na końcu widząc padniętych członków swojego stadka, rzucił się do ucieczki. Gunses szybko sięgnął po kolejną strzałę, naciągając łuk przyklęknął. Zwierze biegło w stronę lasu po pochyłym terenie w górę. Przymierzył i posłał strzałę w skroń zwierzaczka. Dopiero potem spojrzał na uwijającą się po drugiej stronie elfkę. Radzi sobie stwierdził.
11 + 1 (ten twój do dobicia)/16
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej