Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zabijając potwory I (polowanie Gunsesa i Izabell)
Izabell:
- A ten miecz, to pewnie w lesie znalazłeś? - rzekła z przekąsem. Musiała się inaczej zabrać za Gunsesa, bardziej bezpośrednio. Co chyba nie powinno dziwić, bo on był tylko facetem. Elfka nie oczekiwała odpowiedzi na to pytanie. Obserwowała jego zachowanie. Wyglądał na doświadczonego życiem i umiał ukryć wiele przed kobietą. Może ćwiczył na tej, którą ucałował przed wyjściem z karczmy? Izabell kontynuowała temat światełka:
- No dobra, ale skąd prosty myśliwy zna się na magii, choćby w najmniejszym zakresie?
Gunses:
Zapadła noc. Ogień przyjemnie trzaskał i grzał.
- Jestem założycielem naszej Gildii, radnym w stolicy i hrabią tych ziem - uśmiechnął się przez zaciśnięte zęby, wiedział, że uśmiech pełnym uzębieniem mogłoby w świetle ognia wydać się trochę demonicznie - Nie jestem więc takim znowu prostym myśliwym - był przekonany, że jest to zupełnie wytłumaczenie. Poprawił się, położył obok ogniska, złożył ręce za głowę popatrzył w korony drzew
- A miecz wykuł dla mnie kowal. Też umiem takie kuć... No już, śpij. Musimy wstać przed świtem. - miał nadzieję, że elfka odpuści. Wszak o sobie mało mówiła
Izabell:
- A magią władasz jako radny czy jako hrabia? Pytam, bo sama chętnie poznałabym takie sztuczki, tylko nie wiem, kim musiałabym zostać - odrzekła. Uśmiechnęła się, ukazując wszystkie ząbki. Nie chciała spać. Ale ułożyła się najwygodniej, jak tylko mogła przy ognisku, odgarniając długie włosy. Mimo iż rozmowa z Gunsesem przyniosła więcej pytań niż odpowiedzi, elfka czuła się przy nim bezpiecznie. Tak jakby to, co ukrywa, ukrywał dla jej dobra. Ale kiedy zamierzał powiedzieć jej prawdę? Bo przecież chyba zdawał sobie sprawę, że w oczach dziewczyny jest niezwykłym, ale tylko człowiekiem.
- Zamierzasz nie spać całą noc? Czy może zbudzisz mnie na wartę? - zapytała jeszcze, nim zamknęła oczy.
Gunses:
- Magi nauczyłem się kilka lat temu, kiedy była tutaj moja znajoma, znała się na magii i szkoliła mnie w niej. Z tego o - puknął palcem lewitujący nad głową kryształ, tan zakołysał się w powietrzu - biorę energię do czarowania. To raczej delikatne zaklęcia, ale przydają się - powiedział i przeciągnął się. Zaburczało mu w brzuchu, z lekkim przerażeniem spojrzał na elfkę. Postanowił, że posili się krwią, jak elfka zaśnie. Oczywiście nie jej krwią, lecz tą z butelki.
- Nie lubię spać w nocy, dużo się traci. Odsypiam w dzień - powiedział na swoiste dobranoc.
Izabell:
Mruknęła tylko, stwierdzając, że informację przyjęła. Zaraz potem zasnęła snem przyjemnym, acz czujnym. Nie śniło jej się nic, co dziwne, bo zazwyczaj mary nocne towarzyszyły jej zawsze w łóżku. Może to tylko zmiana otoczenia tak na nią wpłynęła? Wstała wcześnie, tuż przed świtem, tak, że wampir nie musiał jej budzić. A może było inaczej?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej