Tereny Valfden > Dział Wypraw
Sierotka ma muszkiet
Adaś:
Ja również szedłem sobie prawie na końcu. Nie wiedząc czy patrzeć na pół nagą Marię, czy na tyłek elfki. A co w końcu mężczyzna jest obserwatorem! To i patrzeć prawo ma. Ostatecznie targany różnymi emocjami, zdecydowałem wyciągnąć za pazuchy, flaszkę na czarną godzinę. Co prawda czarna godzina to nie była, ale napić się można,a i alkohol pomóż rozjaśnić umysł może. Tak więc odkorkowałem flaszkę i pociągnąłem solidny łyk. Po czym ponownie ją zakorkowałem, i odłożyłem na swoje miejsce. Kiedy nagle się zatrzymaliśmy. Dotarł do moich uszu tylko cichy szept Aragorna, który wydawał polecenia. Tak więc chwyciłem w lewą dłoń pistolet, a w prawą miecz, będąc już gotowym do ataku
Hagmar:
- Zeleris. Pierdolnij no czymś mocnym.
32x Buntownik
Zeleris Flamel:
Dracon zatrzymał się i podrapał pod rogiem. Ich spacer przez las jakoś szybko minął. W sumie nie było to daleko. W obozowisku można było dostrzec tak około trzydziestu chłopa. Słysząc słowa Aragorna, mag kiwnął głową i zbliżył się trochę, aby mieć lepsze pole ostrzału i być pewnym że cel będzie w zasięgu zaklęcia. Kryjąc się w krzakach jak zboczony staruch na skraju placu zabaw, zaczął szykować zaklęcie. Precyzyjnie wybrał sobie cel, buntownika, który siedział przy ognisku mniej więcej na środku obozowiska i coś tam sobie pichcił. Pewnie głodny był po ataku. Mag spokojnie skupił moc na zaklęciu i mierząc w łysy łeb celu wymruczał inkantację.
- Izipash ipush huoshan... - Z nieba trzasnął grom. Jak jednostka specjalna, nagle, nieoczekiwanie i precyzyjnie. Piorun trafił w łeb człowieka, piekąc go szybciej, niż ognisko przygotowywane żarcie. Odnoga pioruna walnęła również w kompana zabitego, który siedział obok, a druga załatwiła kolejnego. Było to piękne i przykładne zastosowanie tego zaklęcia, które posłało w piach trójkę buntowników.
3 - martwych
29 - żywych
Hagmar:
- Cześć, jestem Aragorn Tacticus a to są moje czary! Upiltu! Upiltu! Upiltu! Wytworzył raz za razem trzy centra wybuchu gdy zbliżył się do wrogów na jakieś 30m. Siiła wybuchu była taka że dosłownie rozrywało buntowników na pół, wielu leżało rannych. Wtedy też pozostali ludzie Aragorna wypalili z kusz. Przemieniona Maria też ruszyła do ataku. Aragorn dobył swojej dwu ręcznej kosy i ruszył do walki.
10 żywych
Zeleris Flamel:
- ÂŁooo... - Zelerisowi spodobało się zaklęcie użyte przez Aragorna. Było dość brutalne, ale skuteczne. A przecież w sumie to się ostatecznie liczy najbardziej. Po masakrze jaką urządził Tacticus, dracoński mag wybiegł z krzaczorów wraz z resztą drużyny. W biegu wyciągnął toporek. Nie była to tak wspaniała broń jak kosa Aragorna, ale zawsze coś. Wybiegłszy na teren nieco bardziej wolny od zarośli, Zeleris machnął skrzydłami aby podlecieć trochę do jednego z buntowników. Nie leciał jednak tak normalnie, nie chciał nadwyrężać skrzydeł, po prostu pomógł sobie niby w dłuższym skoku. Szybkość z jaką się dzięki temu zbliżył, zaskoczyła człowieka, który dodatkowo był zdezorientowany przez nagły atak i śmierć tylu towarzyszy. Mag nie atakował jednak toporem. Zamiast tego skupił się na posłaniu impulsu telekinetycznego. Wykonał cios pięścią w pierś buntownika i w tym samym momencie pchnął telekinezą.
- Falcon punch! - krzyknął sam nie wiedział co. Impuls telekinetyczny posłał przeciwnika dwa metry w tył. Zeleris doskoczył do niego i standardowo trzasnął go toporem w głowę. Jednego mniej.
9 żywych
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej