Tereny Valfden > Dział Wypraw

Bo czasem wystarczy wyjść do karczmy

<< < (5/11) > >>

Gordian Morii:
- Ah Ci Valfdeńczycy, wszyscy tacy mili, tacy uczynni. Najpierw bonus grzywien, później darmowe utrzymanie w karczmie, a teraz jeszcze alkohol... - pomyślał odprowadzając wóz krasnoluda wzrokiem. Bynajmniej, nie narzekał, dziwił go jednak fakt, że całkowicie obcy ludzie darzą go aż tak wielką życzliwością. Co nie zmienia też faktu, że nawet nie próbował, ani nie zamierzał wrzucić na ten przysłowiowy luz i chociaż na chwilę pozwolić sobie na całkowite zaniechanie ostrożności.
Otrzepując buty ze śniegu, a właściwie mówiąc rozbełtanego błota wszedł do oberży.
-Chciałbym zatrzymać się tutaj na dwa, trzy dni. Macie jakiś wolny pokój panie? - rzekł do karczmarza starając się zachowywać całkowicie naturalnie.

Hagmar:
- A mamy, prosze oto klucz. Ostatni pokój na piętrze. Coś jeszcze podać?

Gordian Morii:
-Poproszę coś ciepłego do jedzenia. Jakąś specjalność karczmy czy coś. I jeszcze trochę grzanego wina. Chleb, ser i trochę pieczonego mięsa. Przydałoby się też kilka jabłek i jakąś rybę na zimno. A wszystko to do tamtego stolika. - rzekł pospiesznie uważając na to aby oberżysta zdążył wszystko zapamiętać. Potem tylko lekko się uśmiechnął i odszedł do upatrzonego wcześniej stolika będącego w bliskim towarzystwie ciepłego kominka, w którym jeszcze żarzyły się świeżo wypalone polana.

Hagmar:
Usiadłeś sobie wygodnie, karczmarz przynósł grzane wino ser, chleb i trochę pieczonego boczku. No i oczywiście rybę i 4 jabłka. Wytłumaczył jeszcze że daniem dnia jest dziś kaczka w 20 smakach i że trzeba poczekać. Gości w karczmie nie było dużo. Większość pewnie spała. A z tej reszty twoją uwagę przykuł gruby jegomość. Typowy szlachiur-kupiec i jego dwaj koledzy wyglądający na obstawę. Razem z nimi siedział jeszcze elf, wyraźnie znudzony i zażenowany zachowaniem kupca który cicho nie mówił, a mówili w elfiej mowie. Nie wiedzieli że na sali jest jeszcze jeden szpiczastouchy.
- Mam dość! Piąty trasnport diabli wzieli... wszystko przez "Czarnych".
- To nie oni. - odezwał sie spokojnie elf. - To ludzie Khera albo bandyci...
- Ty, nie pierdol mi tu głupot. Fakt, może i to nie "Czarni" ale... po co mieli by atakować nasze konwoje dla nich i zwal...
- Pomyśl Hans  <facepalm> Po co mają płacić havekarowi skoro mogą go okraść i zwalić na bandytów albo na Służby.
- Brrr... nie wymawiaj tej nazwy przy mnie!
- Srasz po gaciach Hans? Trzeba było nie robić długów w Ekkerund.
- Spłaciłem te kurwy. Ale to...
- Cię wykończyło.

Karczmarz w tym czasie przyniósł Ci ową kaczkę.

Gordian Morii:
Gordian wsłuchując się w toczące się w karczmie rozmowy starał się za wszelką cenę wyglądać na kogoś, kto zmęczony podróżą po prostu przyszedł coś zjeść i odpocząć. Gdy tylko otrzymał jedzenie ochoczo zabrał się do jego konsumpcji.
Trzeba było przyznać, że jedzenie nie było złe a i wino wyraźnie go pobudziło i co najważniejsze rozgrzało. Mężczyźni siedzący gdzieś tam po drugiej stronie kilkukrotnie wymówili nazwisko czy pseudonim kogoś o kim Tinuvel miał zebrać jak najwięcej informacji. Jednak rzeczy o których rozmawiali i nazwy, którymi rzucali były dla niego całkowicie obce i bał się, że gdy przyjdzie co do czego to ten może poplątać to co miał dokładnie ustalić.
Póki co wiedział o istnieniu trzech frakcji niejakich "Czarnych", ludzi poszukiwanego przez Gordiana Khera no i Służb, o których istnieniu dowiedział się w tym samym momencie, gdy na stole pojawiła się kaczka.
Podtrzymując rękaw karczmarza wcisnął mu do ręki sakiewkę i zapytał.
- Poszukuję kogoś, kto dużo wie. Szukam kogoś, kto kiedyś był mi bratem, a teraz zniknął. Czy nie wiesz gdzie znajdę takie informacje?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej