Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gdzie szaleństwo spotyka rzeczywistość - Zaćmienie
Hagmar:
- W lasach na zachód od Ekkerund. Jestem... druidem. Mag gestem zaprosił cię gestem do środka. - Zapraszam pana barona do środka. Jedno było pewne, sytuację polityczną Zygfryd znał.
Adaś:
Powolnym krokiem wszedłem do środka, w izbie panował lekki zaduch. A w nozdrza uderzał silny zapach ziół, oraz dymu z paleniska rozświetlającego izbę. W pół mroku odnalazłem rozkolebany zydel, który przysunąłem pod palenisko i na nim siadłem. Kiedy wygodnie siedziałem postanowiłem zadać kolejne pytania.-Widzę Zygdrydzie że jesteście dobrze zorientowani. To proszę wyjaśnijcie mi co w okolicach Ekkerund robiła cała chmara orków? Oraz kto wybił do nogi tych co mnie gonili?-Nie zamierzałem informować go o swoich podejrzeniach dotyczących elfów. Jak coś wie to sam powie. Pomyślałem sobie, po czym zadałem kolejne pytanie nie czekając na odpowiedzi-I co właściwie robicie na tym pustkowiu?
Hagmar:
- Mieszkam, robie eliksyry uzdrawiające i maści na wrzody na dupie. Głównie... Elfy? Orkowie? W tej dziczy? Druid zamyślił się, nastawił czajniczek z wodą i przysiadł na krześle. - Co prawda 10 kilometrów na wschó jest wieś ale mieszkają tam ludzie. Masz poszerzone źrenice, jakbyś coś brał. Co pamiętasz ostatnie? Mogę Cie zahipnotyzować by odświeżyć Ci pamięć.
Adaś:
A nie masz jakiej wódki? Albo piwo chociaż?-Zapytałem gdyż czułem potrzebe napić się. Nim doczekałem się odpowiedzi, szybko przemyślałem całą sytuacje. Coś było nie tak z całą tą sytuacje.-Nie wiem czy mogę ci ufać. Ale niech ci będzie zaryzykuje, zgadzam się na te himponzę. Tylko pamiętaj jeśli mnie zabijesz, to będę cię co noc tak straszył że ani jeden łowca demonów, ani egzorcysta ci nie pomogą!-Ostatnie zdanie wypowiedziałem już pół żarte, choć wiedziałem że wbrew pozorą takie groźby w wielu przypadkach naprawdę się sprawdzają...
Hagmar:
- Mam wódke, ale nie zalecam przed hipnozą... Czarodziej poczekał aż się położysz. Uosh izaar! Powiedział a Ty zapadłeś w stan hipnozy...
MIESIÂĄC wcześniej. Tinrilet. Trzy dni po oddzieleniu się od ekipy Aragorna. Siedziałeś w karczmie "Pijany Smok", byłeś już kiedyś w tym pirackim przybytku. A po tym jak cudem uciekłeś z kotła pod Torreno było to idealne miejsce na ucieczkę. Piłeś sobie spokojnie piwo przy jednym z stolików myśląc jak opuścić wyspę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej