Tereny Valfden > Dział Wypraw

Gdzie szaleństwo spotyka rzeczywistość - Zaćmienie

(1/8) > >>

Adaś:
Nazwa wyprawy: Gdzie szaleństwo spotyka rzeczywistość - Zaćmienie
Prowadzący wyprawę: Aragorn
Wymagania: Bycie Adasiem
Uczestnicy wyprawy: Adaś
Potężny ból głowy... Mroczki przecz oczami... Gwałtowny ryk bojowy...

Gwałtownie się zerwałem, potępieńczy ból głowy nie pozwalał myśleć. Ból potęgował coraz bliższe okrzyki bojowe, coraz bardziej gwałtownie się zbliżające. Co się tutaj kurwa dzieje? Zapytałem sam siebie wiedząc że ostatnie co pamiętam to wyruszenie na wyprawę z Aragornem. Nagle gwałtowne uczucie, gwałtowny atak paniki ogarniający mój umysł. Uczucie które nigdy nie czułem w takim dużym stopniu. Pierwsza myśl, uciekać ile sił w nogach! Myśl nie pozwalająca się zwalczyć, władająca w tej że chwili moim ciałem. Chce zachować trzeźwość umysłu. Nie potrafię, nie mogę skoncentrować myśli! Jakby demoniczna siła, zrywa mnie mimo bólu na równe nogi, każe mi biec. Biec ile tylko sił w nogach, przez ciemne gąszcze. Szybki przebłysk pytania Gdzie jestem? I dalszy morderczy bieg, ucieczka przez gąszcze... Ucieczka przeciw komuś.. Komuś kto wydaje okrzyki bojowe.... I nie jest sam.....

Hagmar:
//Goni Cię około 50 orków z oswojonymi zwierzątkami.

50x Ork
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.

15x Shizi
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Shizi

Adaś:
Morderczy bieg, coraz głośniejsze dźwięki zbliżających się postaci. Ciągły ból głowy, nie pozwalający myśleć o niczym. Do tego potęgujący ból w nogach od morderczego biegu, twarz i ubrania całe pocięte od chaszczy przez które przychodzi mi się przedzierać. I wciąż ta siła która zmusza mnie do morderczego biegu, do strachu przed tym co mnie goni..

Hagmar:
Przewróciłeś się o jakiś wystający korzeń, i to prawdopodobnie uratowało Ci twoje nędzne życie. Leżąc a twarzą w leśnym poszyciu usłyszałeś świst przelatujących strzał. Chwilę później zapadła cisza. Orkowie którzy cię gonili zamilkli na wieki. Leżeli martwi, każdy z strzałą w czole. Nie byle jaką strzałą, eleganckie zdobienia sugerowały elfią robotę, ale w tej chwili było to mało ważne. Nadal nie wiedziałeś gdzie jesteś.

Adaś:
Kiedy tylko świst ustał, podniosłem się z ziemi mimo natarczywego bólu. W głowie kłębiły mi się sprzeczne myśli. Uciekać przed nowym napastnikiem, czy zbadać w kogo i dlaczego poleciał grad strzał.
Jak to zwykle bywa rozsądek przegrał z moją ciekawością. Mimo bólu, ruszyłem w kierunku skąd przyszedłem w poszukiwaniu ciał. W prawej dłoni trzymałem już swój pistolet a w lewej miecz, starałem się zachowywać jak najciszej. Gdyż istniała szansa że napastnik wciąż jest w okolicy. Kiedy zobaczyłem pierwsze ciało, od razu klękłem, chowiąc się w krzaki. Ot na wszelki wypadek, lepiej nie macać trupów publicznie.
Ciało orka leżało około 30 stóp(ok 9 metrów) odemnie. W jego ciało były wbite strzały. Z tej odległości ciężko było rozpoznać do kogo należą. Ale znaki na strzale widoczne z tej odległości, pozwalały wnioskować  że należą one do elfa, lecz głowy bym za to nie dał, póki strzały nie miałbym w rękach. Oczywiście nie dosłownie.
Ujrzawszy to co chciałem, zacząłem powoli się wycofywać.

//:tak btw, jaka jest pora dnia?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej