Tereny Valfden > Dział Wypraw

Bratobójca - I śledztwo

<< < (6/12) > >>

Mohamed Khaled:
Przybysz zwyciężył! Nowy mistrz areny! krzyczeli bandyci. Orega skoczył na piach. Podszedł do ciebie i klepnął po ramieniu. Zwyciężyłeś, więc będziesz żył. Na razie masz wolne, moi ludzie zaprowadzą cię do pokoju, nie do celi. Prześpij się, a jak wstaniesz to przyjdź do mnie. To tam na tej dużej skarpie wskazał ci. A teraz idź!

Jiroslav:
Tak o to Jiros został mistrzem areny w bandzie sławnego Ortegi i był z tego powodu niezwykle dumny. Bycie mistrzem dawało mu wiele przywieli w obozie, o czym szybko się przekonał. Niemal każdy chciał podejść, pogratulować, poklepać po plecach jak swojego, powitać w "naszej bandzie", albo po prostu zaprosić na wspólne chlanie. Mężczyzna jednak miał ważniejsze rzeczy do roboty, nie zapomniał wszak po co tu przyszedł. Obejrzał swój pokój, posiedział kilka chwil i poszedł szukać Ortegi. Znalazł go na dużej skarpie. Tak, jak mówił.

Mohamed Khaled:
Jednak zanim poszedłeś do Ortegi, będąc w pokoju zobaczyłeś 2 piękne całkiem nagie dziewczyny na swoim łóżku. Uśmiechały się do ciebie zachęcająco, i machały rączkami by cię zaprosić w swe objęcia....

Jiroslav:
Jiroslav również się uśmiechnął. Odłożył na bok kostur, wbił nóż w komodę obok łóżka i ściągając koszulę zbliżył się do dziewczyn. Pogładził jedną z nich po policzku, drugą po krągłościach. -Hm... Ten wasz cały Ortega to faktycznie musi być porządny gość!-powiedział. Dziewczęta zachichotały i cała trójka zabrała się do pracy. Po wszystkim musiał uciąć sobie krótką drzemkę, bo obudził się pod jedną z blondynek. Ona też spała. Drugiej przez chwilę nie mógł znaleźć, dopóki nie zorientował się że leży obok skryta pod pościelą. Westchnął. Zastanawiał się, czy może by ich nie obudzić i nie zacząć wszystkiego od nowa, ale cóż... Obowiązki wzywały. Wstał ubrał się i rozluźniony poszedł na spotkanie z hersztem bandy. Tego mu było trzeba!

Mohamed Khaled:
Wszedłeś do jego domu. Straż zatrzymała cię, ale rozpoznała mistrza areny. Wpuścili cię, i wskazali kierunek do pokoju Ortegii. Ruszyłeś tam. Po chwili wszedłeś do pokoju, i byłeś świadkiem namiętnego pocałunku władcy z żoną. Gdy spostrzegli cię, Fosse - bo tak miała na imię speszyła się, i uciekła z komnaty.
Ah... więc jesteś! I jak ci się podobał mój prezent? Siadaj, musimy coś obgadać!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej