Tereny Valfden > Dział Wypraw

Bratobójca - I śledztwo

<< < (5/12) > >>

Jiroslav:
Jiroslav spokojnie podniósł kostur i zakręcił nim w powietrzu. Jego przeciwnik nie wyglądał na mistrza szermierki, jednak można się tego było spodziewać. Jako pierwszego zawodnika z pewnością wystawili jakiegoś nowego. Jiros postanowił, że walczyć będzie tylko kosturem. Nie chciał zdradzać się ze swoim sztyletem już w pierwszym starciu. Bandyta rzucił się na niego siekąc mieczem, Jiros odbił ostrze górną częścią swojej drewnianej broni. Niemal w tym samym czasie zaatakował dolną celując w brzuch. Trafił, a jego przeciwnik zgiął się w pół. Jiros odskoczył w tył, a bandyta wyprostował się, chwycił w drugą rękę jeden ze swoich sztyletów i zaatakował ponownie. Rzucił nożem, na szczęście Jiros zdążył się uchylić. Rozwścieczony bandzior skoczył i spróbował wyprowadzić potężne cięcie mieczem.  Wziął przesadny zamach całym ciałem, tak że jego miecz znalazł się zza plecami. Starszy mężczyzna wykorzystał to i długim skokiem zmniejszył dzielący ich dystans, po czym dźgnął bandytę w grdykę. Trafiony człowiek wypuścił miecz i złapał się za szyje. Jiros przewrócił go uderzając w brzuch i po nogach. Później wystarczyło dobić przeciwnika kilkoma celnymi ciosami w głowę. Pierwszy wystawiony przeciw niemu gladiator padł trupem.

Mohamed Khaled:
No, no! Komuś zależy na życiu! rozbrzmiały okrzyki. Nie musiałeś długo czekać ma kolejnego przeciwnika. Tam gdzie stał przed chwilą przeciwnik, pojawił się ktoś inny.

1x Wojownik

//nie miałem innego :)

Jiroslav:
Drugi gladiator wyglądał na bardziej doświadczonego niż pierwszy, miał także zdecydowanie lepszy pancerz. Jiros ponownie zakręcił kosturem w powietrzu, przybrał postawę obronną i zaczął powoli okrążać swojego przeciwnika. Przyglądał mu się uważnie w poszukiwaniu jakiegoś szczegółu, czegoś co pozwoliło by mu szybko zakończyć walkę. Nic z tego. W pewnej chwili wojownik pchnął go mieczem, Jiros odbił cios kosturem i skończył się zastanawiać. Trzeba było skupić się na walce. Przeciwnik zaatakował ponownie, Jiros z największym trudem odbił jego ostrze. Człowiek był szybki. Atakował niezwykle zaciekle spychając przyszłego maga do obrony... I wtedy nadeszło olśnienie. Maga! Do tej pory Jiroslav nie miał okazji używać telekinezy w walce, a jednak... Odskoczył w tył uderzając plecami o ścinę areny, chwycił kostur pod pachę, skupił się i szybko uderzył przeciwnika siłą woli. Uderzenie nie było zbyt potężne jednak odrzuciło wroga do tyłu i przewróciło na piach. Nie taki znowu młody adept magii błyskawicznie doskoczył do obalonego wojownika i kopniakiem wybił mu miecz z ręki. Pozostało dobić go paroma uderzeniami kostura w głowę i drugi gladiator skończył tak samo jak pierwszy, to znaczy, martwy.

Mohamed Khaled:
No to czas na mistrza! Chociaż wydawał się on słabym przeciwnikiem, to i tak mógł przypierdolić. Wyskoczył na piach, wyciągnął miecz i ruszył z krzykiem na ciebie

1x Rycerz

Jiroslav:
Mistrz! Jiros ucieszył się. Nie był jeszcze zmęczony, ale kto wie jak długo zdołałby walczyć tak bez przerwy? Wyglądający na rycerza przeciwnik zaszarżował z tarczą, a Jiroslav zaatakował go kosturem. Niestety kij odbił się od tarczy i nawet nie spowolnił szarży rycerza, który wjechał na walczącego kosturem i obalił go na piach. Jiros szybko od turlał się na bok by uniknąć morderczego pchnięcia miecza mistrza. Miecz wbił się w piach, starszy wojownik postanowił to wykorzystać i kopnąć przeciwnika z pozycji leżącej. Mistrz jednak znał takie numery i zasłonił się tarczą. Jiros zaklął szpetnie, gdy jego noga zderzyła się z wrogą tarczą. Od turlał się jeszcze dalej i zerwał z ziemi. Mistrz wyrwał swój miecz z podłoża i ponownie pobiegł na Jirosa krzykiem dodając sobie odwagi. Zasmakowawszy w używaniu telekinezy, przyszły mag postanowił jeszcze raz skorzystać z tej umiejętności. Tym razem w nieco inny sposób. Odrzucił kostur na bok i pobiegł w stronę ściany areny. Mistrz ruszył za nim. Gdy jednak Jiros dotarł już do krańca areny odwrócił się i siłą woli przyciągnął przeciwnika w swoją stronę. Zaczarowany poleciał wprost na niego, jednak Jiros odskoczył w bok i mistrz, za chwilę już były mistrz, rozpłaszczył się na ścianie. Nadszedł czas na wyciągnięcia przysłowiowego asa z rękawa. Jiroslav wysunął z ukrycia swój sztylet i dźgnął nim rycerza w kark i kilka innych miejsc, w których pancerz był najsłabszy. Rycerz zginął wykrwawił się w ciągu kilku krótkich chwil.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej