Tereny Valfden > Dział Wypraw
Bratobójca - I śledztwo
Jiroslav:
-Spokojnie! Przecież zawracam...-Raczej nie pozwolą się ominąć. Jiros zaklął w myślach. Trzeba ich zatem będzie załatwić... Nagle zaszarżował wprost na zagradzających mu drogę bandziorów. Zaskoczyło ich to i sięgnęli po kusze, jednak nie mieli szans załadować broni zanim Jiros do nich dojedzie. Puścił wodze i sterując koniem za pomocą samych tylko nóg chwycił oburącz swój kostur i zdzielił nim w skroń najbliższego z bandytów. Człowiek nie zdążył się zasłonić i zleciał z konia na głowę. Drugi zbir został trafiony za ucho sztyletem Jirosa. Puszczając kostur jedną ręką wysunął te niewielką broń z rękawa i dźgnął go w głowę. Został ostatni. Zamachnął się na Jiroslava mieczem z dziwnie błyszczącej stali, starszy mężczyzna nigdy nie widział podobnego materiału jednak nie było czasu by się nad tym zastanawiać. Chcą uniknąć ciosu zsunął się z konia. Teraz stał z kosturem w garści naprzeciwko konnego przeciwnika. Był jednak pewny swego. Kostur był dłuższy od miecza, więc szanse były wyrównane...
Mohamed Khaled:
//Sry, wczoraj nie miałem neta.
Gdy pierwszy padł trupem, a drugi nieprzytomny trzeci zaszedł cię od tyłu. Uderzył cię w głowę, i ogłuszył. Zamknąłeś powieki i oddałeś się w świat ciemności.
KILKA GODZIN PĂÂŹNIEJ
Leżałeś przewieszony przez siodło konia, zaraz za jakimś gościem. Zanim jechało ponad 40 ludzi. Zdaje się że trafiłeś na bandę Ortegi - największego wroga bratobójcy. Oczywiście ty o tym nie wiedziałeś. Teraz zbliżałeś się do Aertru.
Jiroslav:
Jiroslav ostrożnie uchylił powieki. Nie chciał by bandyci zobaczyli, że jest już przytomny. Dyskretnie rozejrzał się i sprawdził, czy ma jeszcze swój nóż i jak mocno jest związany. Oprócz tego był na siebie zły. Dał się podejść jak dziecko. Za bardzo skupił się na przeciwniku przed sobą i nagle...Jeb. Budzi się tutaj.
//Siedział na wprost mnie na swoim koniu, ale udało mu się zajść mnie od tyłu i ogłuszyć? Odrobinę naciągane, ale powiedzmy że nie będę się kłócił. :P
Mohamed Khaled:
O dziwo miałeś nóż, ale nie miałeś okazji go użyć. Cała grupa stanęła przed jaskinią i czekała na ruch dowódcy. Ortega przemówił: Sezamie otwórz się! skała zadrżała, i naglę odsunęła się. Wjechaliście do środka. Było tam pełno mieczy, skarbów i kobiet. Ortega zsiadł, i ściągnął cię z konia. Wiedział że nie śpisz, więc kazał dwóm swoim ludziom zanieść cię do celi. Trafiłeś tam.
GODZINĂ PĂÂŹNIEJ!
Leżałeś w celi, a w tym czasie odkryłeś małą dziurę pod pryczą. W ten czas usłyszałeś czyjś głos zza ściany. Ktoś się kłócił. Co robisz?
Jiroslav:
Jiroslav wiedział, że to zadanie nie będzie proste. Spodziewał się też jakiś niespodziewanych trudności i miał co do tej wyprawy złe przeczucia od samego początku. Mimo to nie wyobrażał sobie, że sprawy tak się skomplikują. Swoim sztyletem przeciął więzy(o ile jestem związany) i ukrył go w rękawie. Rozejrzał się szukając drogi ucieczki i przyklęknął żeby podsłuchać ludzi, bądź nieludzi kłócących się za ścianą...
//
Jak wygląda ta cela? Ktoś mnie pilnuje?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej