Tereny Valfden > Dział Wypraw
Krwawe hordy II - Pragnienia martwego widma
Mogul:
I wtedy za plecami pojawiła się ona. (opisuje wygląd hehe)
- Witaj Zelerisie. Głos miała tak piękny, że nie ważne z czyich ust wydobywał się, byłbyś w stanie zakochać się.
- Pewnie chcesz wiedzieć, co musisz zrobić w zamian za moc, której tak pożądasz? Zjednocz się, zjednocz się ze mną i moimi córami.
Zeleris Flamel:
Zeleris odwrócił się. Ujrzenie Banshe w całek okazałości było raczej kłopotliwe, z racji tego, iż dracon siedział na krześle. Ale jakoś się udało. Rysy jej twarzy przez moment przywiodły na myśl Flamelowi kobiety z Tinirletu, lecz było to raczej odległe podobieństwo. Wstał z krzesła, aby mieć po prostu lepszy widok. Istota wyglądała dość... ciekawie. I majestatycznie. Zaś jej głos był spełnieniem marzeń każdego mężczyzny. Piękny... i skrywający zapewne za sobą wielkie niebezpieczeństwo.
- Zjednoczyć się... jakie to będzie miało skutki? - zapytał po chwili milczenia i kontemplowania nagłego pojawienia się Królowej. - I jak mniemam... - Zerknął na Grummola. - To nie jedyny wymóg, czyż nie? - zapytał.
Mogul:
Królowa zniknęła, po czym Grummol przemówił.
- Gdybyś chciał się zjednoczyć ze zwykłą banshe, Twoja dusza uległaby destrukcji. Lecz tak jak ta, którą widziałeś, są też pomniejsze, słabsze, ale i tak potężne. Królowa jak i jej księżne potrafią połączyć się z ciałem, nie ważne czy martwym, żywym nie uszkadzając przy okazji duszy właściciela. Czyż to nie wspaniałe? Przerwał, po czym odpowiedział Ci na kolejne pytanie.
- Mogul spróbuje zjednoczyć wszystkich orków, będzie sam chciał zwerbować swoich ludzi. Dosyć oklepane, ale orkowe legendy mówią, że istniała kiedyś Horda. Największy sojusz orków, gdzie nie było podziałów na klany, nie było podziału na nic. Należały do niej też inne rasy. Taureni, trolle i kilka innych. Rozumiesz? Horda miała oddział najbardziej oddanych żołnierzy dowódców, którzy zwali się Niszczycielami. Tak, wiem, śmieszna nazwa, ale jaka rasa, takie nazwy. Twoim zadaniem jest dołączyć do Rady, którą stworzy Mogul w najbliższym czasie. Wtedy dowiesz się co dalej i może dostaniesz swego anioła stróża.
Zeleris Flamel:
Zeleris słuchał sobie opowieści orka. Usiadł ponownie przy stole. Kiwnął lekko głową, na znak, że słyszał coś tam kiedyś o Hordzie. W sumie były to tylko stare bajania, ale zapewne była w nich cząstka prawdy. Według nich Horda... nie była zbytnio przyjazna ludziom. Ale stare bajania mogły łgać na ten temat. Uśmiechnął się lekko. Zaczynał rozumieć plan Grummola.
- Czyli mam być szpiegiem zapewne. Gdy Mogul utworzy Radę, mam zacząć sabotować jej plany, przekazywać ci wieści i tak dalej. - Jeśli się nie mylił, dawało to spore możliwości. Do tego obietnica potęgi kusiła. Milczał chwilę. Były też inne motywacje... Zastanawiał się nad konsekwencjami ewentualnej zgody. Nad plusami i minusami. W końcu podniósł wzrok. To był jeden z tych momentów, który musi, według niektórych teorii, rozgałęziać rzeczywistość na różne jej wersje.
- Zanim odpowiem... mógłbyś wyjawić mi co właściwie planujesz w związku z wyspą i samymi orkami? Chociaż ogólnikowo, wolałbym wiedzieć w co się pakuję. No i... jakie... efekty, korzyści daje zjednoczenie z Banshe? - zapytał. Gdy mówił ostatnie słowa, w jego oczach można było dostrzec błysk chciwości.
Mogul:
- Orkowie są nikim ważnym, tylko częścią czegoś wielkiego. Widziałeś mnie w walce Zelerisie, sam powinieneś wiedzieć jakie mniej więcej daje korzyści połączenie z tymi cudownymi istotami. I wtedy zdałeś sobie sprawę z czegoś, co powinno od razu wydać się oczywiste. Grummol był opętany przez jedną z tych istot. Do tego wniosku doszedłeś przez dwie rzeczy - normalny ork traktuje swój lud z szacunkiem, a tutaj ten ton w ogóle nie wskazywał na to. W okół było pełno duchów, a i królowa pojawiła się, gdy Grummol milczał, zniknęła gdy zaczął mówić.
- Oczywiście, nasze myśli pozostają wolne. Wyskoczył z tymi słowami i uśmiechnął się, jakby czytał Ci w myślach.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej